Organista domaga się 20 tys. zł od proboszcza za nadgodziny

Były organista jednej z poznańskich parafii walczy z proboszczem o wypłacenie mu zaległych pieniędzy za nadgodziny. Chodzi o kwotę ponad 20 tys. zł. Ksiądz jednak nie chce o tym słyszeć.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Organista domaga się 20 tys. zł od proboszcza za nadgodziny

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

6 sie 2014 13:26


- Miałem umowę o pracę na czas nieokreślony z 6-dniowym trybem pracy od wtorku do niedzieli. To jest niezgodne z prawem, bo w Polsce obowiązuje 5-dniowy tryb pracy. Jednak proboszcz twierdził, że tak ma być - mówi dla "Gazety Wyborczej" Daniel Iwanowski, organista z Poznania.

Jego zdaniem, zgodnie z "Regulaminem organistów archidiecezji poznańskiej", który jest oficjalnym dokumentem przyjętym przez kurię, proboszcz powinien wypłacić mu zaległe wynagrodzenie. - Rozmawiałem z nim wielokrotnie, ale był głuchy na argumenty - żali się na łamach dziennika Iwanowski i ostrzega, że jeśli w najbliższych dniach duchowny nie ureguluje zaległości, sprawa trafi do sądu.

A co na to proboszcz? Krótko. - Nie ma tematu, on nie jest już naszym pracownikiem - podaje "GW".

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

gość 2014-12-28 22:43:02

PAN DANIEL chyba nie jest do końca szczery. a co z mszami pogrzebowymi za które otrzymywał dodatkową pensję? to niby są te nadgodziny? a może chodzi o chór który stworzył z własnej woli? a może chodzi o te wszystkie szkolenia, warsztaty na które jeździł z chórem które finansował ksiądz proboszcz? Pan się porostu mści. ksiądz proboszcz trzymał Pana ze względu na chór bo głosu Pan nie ma jakiegoś niesamowitego zwykłe wycie przez nos. kobiety z chóru zaczęły odchodzić, chór się sypał a PAN Daniel uciekł z tonącego okrętu. Panie z choru były traktowane okropnie przez niego, nie raz słyszałam jak mówił "wyjecie jak krowy" i proszę wierzyć że to najłagodniejsze wyrażenie. Pamiętam fochy jakie strzelał że strach było się odezwać. Panie Danielu dziwi się Pan że nikt nie chce Pana zatrudnić? jak zrobi się smród w jednym miejscu pracy to nie dziwne ze roznosi się dalej. Pan Daniel dał wypowiedzenie i był trzy miesiące na L4. wliczając że w tym czasie było bierzmowanie, odpust parafialny i WIELKANOC a organisty nie było... oczywiście Pan organista był widziany cały i zdrów na mieście... niech się teraz nie dziwi że ma taki gnój...

REKLAMA