Nieprawdziwe donosy i informacje miały skompromitować prezesa GPW

- W ostatnich tygodniach preparowane były nieprawdziwe donosy i informacje, które miały skompromitować prezesa GPW - twierdzi sam zainteresowany - Adam Maciejewski. - Mam dowody na to, że byłem śledzony i fotografowany - przyznaje.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Nieprawdziwe donosy i informacje miały skompromitować prezesa GPW

PODZIEL SIĘ


Autor: Money.pl (Łukasz Pałka)

9 cze 2014 13:59


- W ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia z przeciekami informacji, rozsiewaniem szkodliwych plotek, a ja osobiście, a także cały zarząd giełdy, zmagaliśmy się z potężną kampanią wprowadzania do obiegu prywatnego i medialnego nieprawdziwych informacji, które miały osłabić naszą pozycję i odsunąć od kierowania GPW - mówi prezes Maciejewski.

Opowiada również, że wcześniej miał do czynienia z negatywnym marketingiem szeptanym wśród uczestników rynku, a później "rozpoczęto prawdziwą wojnę, także medialną, z wykorzystaniem najpaskudniejszych metod".

Czytaj też: Prezes GPW pisze list do pracowników... Pożegnalny?

- Przeciwko zarządowi GPW preparowane były w ostatnich tygodniach nieprawdziwe donosy i informacje, które miały między innymi skompromitować mnie jako prezesa GPW, a także osobiście. Mam dowody na to, że byłem śledzony i fotografowany. Nie może być akceptacji tego typu metod. To będzie musiało zostać do końca wyjaśnione. Ktoś to przecież wymyślił, ktoś zlecił, ktoś wykonał i ktoś rozesłał po urzędach państwowych i mediach - mówi Adam Maciejewski.

Prezes nie zdradza, kto za tymi działaniami stoi, ale mówi o motywacji.

- Nasze działania przez ostanie półtora roku, choć dobre dla jakości rynku i dla GPW jako spółki, nie spodobały się wielu ludziom. Ma nadzieję, że szybko wyjaśni się, kto jest zleceniodawcą, bo "zarząd kluczowej w kraju instytucji finansowej został zaatakowany w nieczysty sposób, co nie powinno się zdarzyć. A jest to szczególnie niebezpieczne w momencie, gdy prowadzi ważne rozmowy z partnerem zagranicznym.

Tym partnerem zagranicznym jest giełda wiedeńska.

- Tego typu kampania ma negatywny wpływ na rozmowy, jak i na inne projekty GPW. Osłabia naszą pozycję i obniża wiarygodność. Już zaczęto mówić o ukrainizacji metod stosowanych na polskim rynku kapitałowym - mówi Maciejewski.

Jednocześnie wyklucza, że gra ta toczy się o to, kto zostanie - albo nie zostanie - wybrany prezesem giełdy na kolejną kadencję.

- To byłoby zbyt banalne i nie podzielam tego poglądu. Widzę dużo więcej, ale pozostawię to bez komentarza - mówi.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.