Menedżer powinien umieć dobrze improwizować

O ile jeszcze zaimprowizowany taniec czy improwizowany obiad kojarzą nam się nieźle, to stwierdzić, że ktoś w swojej przemowie postawił na improwizację ma już zabarwienie krytyczne. Tak to improwizator staje się antonimem perfekcjonisty, który skrupulatnie i odpowiedzialnie przygotowuje się do swoich działań. Którego z nich wolelibyście zatrudnić?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Menedżer powinien umieć dobrze improwizować

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

8 sie 2014 13:39


Pozornie wygrywa perfekcjonista. Sęk jednak w tym, że choćbyśmy nie wiadomo jak starali się przygotować plan A oraz plany B, C i D, przeanalizowali ryzyko (bardzo cenna rzecz) i zniwelowali wszystkie jego czynniki, to rzeczywistość i tak znajdzie sposób, by nas zaskoczyć. A wtedy rzecz w tym, by nie stracić głowy, którą się przecież ma na karku.

Szkoląc kadry biznesu nie wolno zapominać o tym wątku. Wyposażeni w doskonałe narzędzia absolwenci szkoleń z zarządzania stają się niemal bezbronni, kiedy absurd dnia codziennego wespół z ironią losu zgotują im figla. No tak, powie ktoś, ale przecież są szkoleni w budowaniu strategii, planowaniu awaryjnym... Dadzą sobie radę. Zgoda. Ale nie o tym mowa. Oni będą musieli zareagować „tu i teraz” i to zareagować w taki sposób, by nie zburzyć budowanego przez miesiące (lata?) autorytetu.

Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy na śliskim chodniku wywijasz spektakularnego orła na oczach około setki czekających na autobus mieszkańców twojego miasta. Oczywiście, że będziesz wiedział, jak opatrzyć skaleczenie, pomyślisz przytomnie, by sprawdzić, czy nic nie wypadło ci z torby, ba, nawet w trzy minuty po wypadku  zawiadomisz szefa, że spóźnisz się do pracy. Ale chodzi o ten moment, w którym oczy wszystkich zwrócone są na ciebie. Co ci pozostaje? Użyć słowa powszechnie uznawanego za obraźliwe lub rozpłakać się (w zależności od wrażliwości), możesz również udać, że cię tu wcale nie ma i że to wcale nie ty na czworakach zbierasz się z kałuży. Lub też oblać się panieńskim rumieńcem. Tylko nieliczni (tak zwani mistrzowie ciętej riposty) przekują taką sytuację w pokaz klasy i godności.

Podobnie jest w biznesie. Może ci się zdarzyć, że dopieszczana od tygodni piękna prezentacja nie otworzy się na laptopie, a okaże się to dokładnie dwie minuty przed wejściem na salę prezesa. Możesz zapomnieć o arcypilnym deadlinie, bo wpisując termin omyłkowo pomyliłeś go z datą urodzin żony (a przecież to dopiero za tydzień). Możesz na korytarzu wpaść na kogoś, kogo twarz mówi ci tylko jedno: "znam tego gościa i jestem mu coś winien". Nie dlatego, że jesteś chaotyczny, nierozgarnięty, beztroski. Takie rzeczy po prostu się dzieją.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.