In Post, Poczta Polska: Listonosze mają dziś swoje święto

16 lutego obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Listonosza i Doręczyciela. Z tej okazji wszystkim listonoszom – a jest ich w Polsce kilkadziesiąt tysięcy – życzymy wszystkiego dobrego.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

In Post, Poczta Polska: Listonosze mają dziś swoje święto

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

16 lut 2016 13:51


Tylko w Poczcie Polskiej, która swoje święto obchodzi 30 października, zatrudnionych jest ok. 24 tys. listonoszy. W firmie InPost dostarczeniem przesyłek zajmuje się ok. 10 tys. osób.

Praca listonosza – choć z biegiem czasu się zmienia – wciąż nie należy do najłatwiejszych. Listonosz z ciężką torbą codziennie pokonuje nawet kilkanaście kilometrów. Poza tym, musi być przygotowany na wszystko – również na ataki psów, które strzegą domów, w których mieszkają adresaci korespondencji.

Austriacka poczta i z tym problemem sobie poradziła – zaopatruje swoich listonoszy w psie przysmaki, by pomóc im w sytuacji, gdy korespondencję muszą dostarczyć do domu strzeżonego przez niezbyt przyjaznego psa. – W 2014 r. doszło w Austrii do 47 ugryzień listonoszy. Każde ugryzienie to o jedno ugryzienie za dużo – uważa Kurt Obermann, rzecznik Oesterreichische Post.

Teraz austriacka poczta zamawia 10 ton psich łakoci rocznie. W efekcie zadowoleni są zarówno roznosiciele poczty, jak i właściciele czworonogów.

My psich łakoci nie mamy, ale w ramach prezentu przypominamy piosenkę Skaldów…

Podobał się artykuł? Podziel się!

4 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

123p 2016-02-17 23:34:14

Szkoda że piosenka Skaldów niestety dotyczy listonoszy których już nie ma i i takiej Poczty też już nie ma,lata 60,70,80 już nigdy nie wrócą...lepiej w PP to już było.... ostanie lata to najgorszy okres pracy w PP i to jest tylko i wyłącznie wina dyrekcji Poczty Polskiej na szczęscie prezes PP już poleciał czekamy na następnych którzy zniszczyli Pocztę Polską...ci co zostali dalej niszczą.
listonosz 25 lat pracy w PP

123p 2016-02-17 23:23:54

Zwierzenia listonosza cała prawda o naszej pracy.
znaleziono na
piekielni.pl

Wczoraj coś we mnie pękło.
Będzie długo i płaczliwie...

Jestem listonoszem w Poczcie Polskiej. Od 2005 roku. W trakcie studiów i po uczelni pracowałem w wielu branżach. Romansowałem od sprzedaży i kontakt z klientem po produkcję i "budowlankę". Jednak bycie "listkiem" pokochałem. "Zaliczyłem" w trakcie tej kariery kilka urzędów pocztowych i masę rejonów.

Ostatnio jednak ten związek robi się coraz bardziej toksyczny.

Obecnie przydzielony jestem do urzędu, który w służbie doręczeń obsługuje ok 1/3 miasta wojewódzkiego i przyległe wsie. Jest to ponad pięćdziesiąt rejonów (ok. 200 tys. adresów). Ilu listonoszy do wczoraj to obsługiwało? 29 (słownie: dwudziestu dziewięciu). Reszta jest na L4. Wychodzi około jednego listonosza na 2 rejony. Z tym, że rejony są różne: piesze, rowerowe i samochodowe (chodzi o odległości i ilość przesyłek). Największe braki są w pieszej służbie doręczeń. O ile mobilni sobie radzą, tak na pieszego listonosza wychodzi, że ma 3 rejony do obsłużenia.
Jeden rejon jest policzony, że jego obsługa zajmuje ~ 8h. Teoretycznie.

Na ekspedycji podobnie.

Ekspedycja to te panie z zaplecza co to wpisują listy, paczki, przyjmują i wysyłają korespondencję z urzędu, opróżniają skrzynki nadawcze przed UP itp. Pełno roboty. Generalnie kojarzone są z tymi paniami co to "nic nie robią tylko siedzą na zapleczu, plotkują, piją kawę i w***alają kolejne ciastko". Obecnie są dwie. A zmiany są dwie.

Siłą rzeczy listonosze pomagają. Umówiliśmy się, że ci co "umią i ogarniają te komputry" przychodzą na 6 rano aby pomóc.
Tak oto dwa lub trzy dni w tygodniu pracę zaczynam o 6.00.
Kiedy kończę? To zależy. Generalnie od domowych obiadów się odzwyczaiłem. Jem w rejonie (nie u adresatów, hot dog ze stacji paliw zjedzony w biegu, a jak mam czas to pozwolę sobie usiąść i w barze zjeść zupę). Czasem nawet na kolację nie zdążę. Znaczy zdążę. Stoi na stole przygotowana przez żonę, kiedy Ona już śpi.

Czasem nie zdążę doręczyć całej korespondencji. Zwłaszcza zimą. Wtedy bardzo szybko robi się ciemno. Wtedy wracam na urząd i resztę przesyłek zostawiam na dzień jutrzejszy. Priorytety? Hahahaha...

Niekiedy przychodzę w sobotę aby wynieść pocztę, która już leży od kilku dni. Niby za ten dzień mam mieć wolne w tygodniu. Niestety jest to niemożliwe. Powód napisany wyżej.

Kolejna sprawa to urlopy. Na ostatnim byłem całe dwa tygodnie na przełomie marca i kwietnia 2015 roku. Zdarzały się pojedyncze dni w tygodniu. Ale to na zasadzie, że jak dziś nie przyjdę, to jutro będę miał pocztę z dwóch dni do wyniesienia. Obecnie mam 24 dni zaległego urlopu.

Zawsze staram się dostarczyć korespondencję. Czasem zostawiam list na urzędzie i idę z awizem. Ale nawet wtedy dzwonię do adresata i mówię, że przesyłka była za duża.
Niekiedy też nie mam już sił, po prostu aby kolejny raz wejść na to czwarte, piąte piętro z poleconym. Tutaj chciałbym przeprosić tych adresatów, którzy byli w domu, a mimo tego ze skrzynki wyciągnęli awizo. Wybaczcie. Nie miałem już sił.

Doszły nas słuchy z Kowar czy Wrocławia (prasa o tym pisze), że nie ma listonoszy, nie ma komu doręczać, ludzie odchodzą, a nowych brak. To bzdura. W całej Polsce tak się dzieje.

9 lutego dostałem wypłatę 1473zł.

Gdzie piekielność? U mnie. W poniedziałek idę do lekarza i proszę o L4.

Żal mi tylko moich adresatów. Do tej pory dostawali korespondencję, prasę na czas. Mogli u mnie wysłać list, kupić znaczek kopertę czy gazetę.

Nie dbam o plusy i minusy. Chciałem się tym podzielić z jak największą liczbą ludzi.

Ciągle nie wiem czy dobrze robię idąc na lekarza.

Pracy nie zmienię, to jest to co kocham, ale nawet świnia się porzyga jak za dużo zje.

PS. W trakcie pisania zadzwonił kolega, 10 lat stażu. W poniedziałek daje wypowiedzenie.

piekielni.pl

126p 2016-02-17 23:14:23

Zwierzenia listonosza

REKLAMA