Dzięki programowi "Rodzina 500+" czeka nas baby boom?

• Instytut spraw Publicznych zorganizował seminarium "Rodzina 500 plus - czy czeka nas nowy baby boom”.
• Dzietność w Polsce będzie spadać, bo spada liczba kobiet w wieku rozrodczym; nie mówimy dziś o wzroście urodzeń, najwyżej o ograniczeniu spadku - przekonuje prof. Irena Kotowska, demografka z SGH.
• Dzięki programowi 500 plus nie czeka nas nowy "baby boom".
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Dzięki programowi "Rodzina 500+" czeka nas baby boom?

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

17 lut 2016 19:12


Na postawione w tytule spotkania pytanie "Czy czeka nas nowy baby boom” prof. Irena Kotowska odpowiedziała przecząco. Jej zdaniem w krótkim okresie 2-3 lat dzietność może się nieco zwiększyć, bo może się zmienić kalendarz decyzji o powiększeniu rodziny. Jednak na pewno - jak podkreślała - nie będzie to efekt jedynie programu 500 plus, ale wielu rozwiązań prorodzinnych wprowadzanych w Polsce od 2007 r., m.in. zmian w urlopach dla rodziców i budowaniu przyjaznego klimatu wokół rodziny także wśród pracodawców.

Ekspertka przekonywała, że nawet jeśli dzietność nieco wzrośnie, to spowoduje jedynie zmniejszenie przewidywanego spadku urodzeń. Dodała, że w Polsce zaszły już zmiany strukturalne, które powodują, że bardzo trudno jest poprawić wskaźniki dzietności, przede wszystkim dlatego, że jest coraz mniej kobiet, które rodzą dzieci.

Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Bartosz Marczuk przypomniał, ze program ma trzy cele: pronatalistyczny, inwestycji w kapitał ludzki i redukcji ubóstwa wśród najmłodszych. Przekonywał, że Polacy chcą mieć więcej dzieci niż mają, a badania - oraz doświadczenia innych krajów - wskazują na korelację transferów finansowych dla rodzin i wzrostu dzietności.

Zdaniem Marczuka jest to jeden z czynników wpływających na decyzję o dziecku, jednak ma zdecydowanie większe znaczenie w przypadku kolejnych dzieci niż pierwszego - tu zazwyczaj decydują innego rodzaju przyczyny. Dlatego - jak tłumaczył - 500 zł niezależnie od dochodów dostaną rodziny z co najmniej dwójką dzieci.

Dr Anna Kurowska z Instytut Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego zwróciła w tym kontekście uwagę, że korelacja to nie jest prosta zależność. Choć zaobserwowano korelację transferów pieniężnych i wzrostu dzietności, nie musi to wcale oznaczać związku przyczynowo-skutkowego. Jej zdaniem w tych samych krajach, gdzie wydaje się dużo na świadczenia finansowe dla rodzin, równie dużo, jeśli nie więcej, przeznacza się na usługi opiekuńcze, umożliwiające rodzicom godzenie ról rodzinnych i zawodowych.

Przekonywała, że najlepsza sytuacja demograficzna jest w tych europejskich krajach, gdzie dąży się do zmiany modelu rodziny - na taki, gdzie oboje rodzice pracują i dzielą się obowiązkami domowymi. Według niej kluczowa jest także stabilność zatrudnienia; podkreślała, że dla wielu kobiet praca jest warunkiem decyzji o macierzyństwie, szczególnie w przypadku kolejnego dziecka. W jej opinii obietnica 500 zł na dziecko nie gwarantuje długofalowej stabilności, a tego rodzinom potrzeba przede wszystkim.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA