Dlaczego miłość jest trudniejsza niż praca?

Wszyscy znamy piękne historie miłosne z powieści, piosenek i filmów. W porównaniu do nich praca jest czasem tak nudna, że aż nie chce się o niej myśleć. Jak to więc możliwe, że tak pozbawione polotu zajęcie nieraz przychodzi łatwiej i daje więcej satysfakcji niż związek?
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Dlaczego miłość jest trudniejsza niż praca?

PODZIEL SIĘ


Autor: JP

29 kwi 2016 8:54


– Zachowanie wymagane w pracy jest nazywane profesjonalnym. Oznacza to, że nawet w trudnych sytuacjach nie wolno dać się sprowokować, a ewentualne narzekania i obelgi należy zachować dla siebie. W pracy nie można być do końca sobą i nie należy tego oczekiwać od innych. Jednak ta doza dystansu może być dobrą odskocznią od atmosfery, w której każdy czuje się w obowiązku do bycia całkowicie szczerym na każdy temat – uważa filozof Alain de Botton, autor m.in. „Architektury szczęścia” i „Wszystkiego o miłości”.

Na większości stanowisk nowozatrudnieni pracownicy potrzebują czasu, aby się odnaleźć. Czasem wręcz nie mają pojęcia, co robić. Nikt nie ma o to pretensji, bo przecież są szkolenia, podręczniki i rady udzielane przez starszych stażem.

– Do związku nie ma wprowadzenia. Od zakochanych oczekuje się natychmiastowego nadawania na tych samych falach i rozumienia się bez słów. Poza romansami taka strategia prowadzi do katastrofy i wzajemnych uprzedzeń – zastrzega de Botton.

– Jeśli chodzi o kontrole w pracy, to mało kto je lubi, jednak zwykle są one złagodzone uprzejmą prośbą albo nawet komplementem. Wiemy, że grożenie pracownikowi i poniżanie go raczej nie sprzyja wydajności. Za to w domu tracimy umiejętność przekazywania potrzeb. Tak bardzo boimy się, że druga osoba zrobi coś nie po naszej myśli, że uczymy ją lepszego zachowania trzaskając drzwiami i rzucając wyzwiska. Histeria jest kiepską nauczycielką – dodaje.

Zdaniem filozofa w grę wchodzi tu pewne założenie: chcemy być kochani za to, kim jesteśmy; nie chcemy być nauczani. Choć wiemy, że mamy wady, to jeśli ktoś zwraca na nie uwagę – nawet jeśli chce nam pomóc się rozwinąć – jest w naszych oczach nieuprzejmy.

– Poza tym od związku jesteśmy zależni. Od pracy też, ale jej zmiana nie jest postrzegana jako katastrofa. Zaś utrata miłości – owszem. Szczególnie, jeśli sprawa dotyczy też dzieci i kredytu hipotecznego. A im bardziej jesteśmy od kogoś uzależnieni, tym mocniej rozczarowują nas błędy tej osoby – uważa.

– Praca jest relatywnie łatwa. Pilotowanie samolotu jest trudne, ale i tak łatwiejsze niż bycie szczęśliwym w erotycznym związku przez kilkadziesiąt lat. Nic na świecie nie jest tak skomplikowane. W stosunku do niczego nie mamy tak wysokich oczekiwań i tak kiepskiego wsparcia kulturowego. Nic dziwnego, że wiele osób z radością wita poniedziałek, w który będą mogli znowu oddać się czemuś prostemu – wyjaśnia de Botton.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA