Co robią po pracy pracownicy Skanska, Capgemini, Luxoftu czy Shell?

Bartosz Kalinowski, dyrektor zarządzający Skanska Residential Development Poland po pracy idzie sobie... postrzelać. Kinga Eri Nowaczyńska z firmy Capgemini Polska napina łuk,  Grzegorz Kyc, Lead Software Developer w Luxofcie sięga po gitarę, a Paweł Wysmyk, specjalista ds. marketingu i komunikacji w Skanska Property Poland wsiada do wyścigówki.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Co robią po pracy pracownicy Skanska, Capgemini, Luxoftu czy Shell?

PODZIEL SIĘ


Autor: AT

18 paź 2016 12:25


Według Royal Bank of Scotland pracodawca dbający o życie pozazawodowe pracowników może tylko zyskać. Sekret tkwi w tym, żeby… odpuścić i dać pracownikom realizować pasje, kiedy mają na to ochotę.

Gdy rekruter pyta o hobby

Kiedy podczas rozmowy kwalifikacyjnej pada pytanie o hobby, kandydat może być pewny, że rekrutera nie interesuje, jak uprawiać konkretne kwiaty doniczkowe, ani w jaki sposób regulować oddech podczas ultramaratonu. Chodzi przede wszystkim o umiejętność stawiania sobie celów czy determinację w ich realizowaniu – uniwersalne cechy poszukiwane w zasadzie w przypadku wszystkich pracowników niezależnie od branży czy stanowiska.

Czytaj też: Co robią Polacy po godzinach?

Chodzi również o sprowadzenie rozmowy na mniej oficjalny tor. To pokaże, jak kandydat zachowuje się w różnych sytuacjach – czy jest uprzejmy, czy potrafi mówić z zaangażowaniem, czy jest elokwentny? I co równie ważne, czy potrafi swoją pasją zarażać innych? Jeżeli tak, mamy przed sobą potencjalnego lidera, czyli pracownika o cechach niezwykle pożądanych na obecnym rynku pracy.

W hobby nie ma dróg na skróty

Potwierdza to Bartosz Kalinowski, dyrektor zarządzający Skanska Residential Development Poland, który wolne chwile spędza na strzelnicy. Niebanalnemu hobby poświęcił się kilka lat temu.

- Pasja przede wszystkim ma dawać wiele radości. Niezależnie, jak bardzo jesteśmy zaangażowani w naszą pracę, warto w życiu poświęcić trochę czasu i energii na coś więcej. Przekraczając bramę strzelnicy nie mogę myślami pozostawać w biurze. Strzelectwo to zajęcie, które wymaga ode mnie skupienia i dokładności, dlatego to także świetna odskocznia od codziennych obowiązków – uważa Bartosz Kalinowski.

Czytaj też: Szefowie firm zdradzają nam, co robią w wolnym czasie

– Człowiek z pasją potrafi przenieść ten mechanizm do życia zawodowego. Sam odkryłem, że moje hobby ma wiele wspólnego z biznesem. Na strzelnicy, jak w biznesie – nie ma dróg na skróty. Jeżeli źle ocenię sytuację, nie wezmę pod uwagę wszystkich zmiennych, każda podjęta decyzja w pracy, tak jak strzał, po prostu nie będzie celna – dodaje.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.