Afera podsłuchowa: Jak działali kelnerzy z restauracji Sowa i Przyjaciele

Jeden z kelnerów restauracji "Sowa i Przyjaciele" Łukasz N. zeznał, jak wyglądało pozyskiwanie klientów VIP i ich obsługa.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Afera podsłuchowa: Jak działali kelnerzy z restauracji Sowa i Przyjaciele

PODZIEL SIĘ


Autor: AT

12 cze 2015 12:08


"Restauracja jest czynna od godziny 12 do ostatniego klienta. W praktyce było to do godziny 1-2 w nocy. Dla klientów VIP godziny były elastyczne" - czytamy w zeznaniach.

W dalszych zeznaniach opowiada o kwestiach finansowych. "Według faktur osiągnąłem przychód w wysokości 12 - 13 tys. zł. miesięcznie. Ponadto z tytułu napiwków od zadowolonych gości miałem kwoty w skali miesiąca około 5 - 6 tys. złotych.

W restauracji były dwie listy klientów VIP. Łukasz N. wyjaśnia, że są to osoby, które często przychodziły do restauracji i zostawiały duże rachunki. "Goście na liście VIP dostawali hiszpańską kawę, prosaeco i alkohol. Goście wskazani na liści TOP VIP 25 byli jeszcze bardziej wartościowi. Dostawali luksusowe alkohole takie jak Bieługa Transatlantic lub szampana".

Łukasz N. opowiada też, jak doszło do spotkania z Markiem Falentą. Latem 2013 roku, Falenta zaproponował, że udostępni kelnerowi sprzęt do nagrywania rozmów prowadzonych podczas spotkań w salkach VIP i że uczyni go bogatym człowiekiem.

Łukasz N. zeznał, że dość szybko zaczął nagrywać spotkania. Przed przyjściem gości podkładał włączony pendrive. Po pierwszym przekazaniu nagrania kelner miał dostać 20 tys. zł - wynika z zeznań kelnera.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.