Zarząd bez kobiet - Partia Kobiet chce wyjaśnień

Śląskie struktury Partii Kobiet chcą wyjaśnienia, dlaczego w wyniku porozumienia PO i SLD zarząd woj. śląskiego pracuje wyłącznie w męskim gronie. Decyzją Platformy jedyna kobieta musiała odejść z zarządu, aby zrobić w nim miejsce dla przedstawiciela Sojuszu.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Zarząd bez kobiet - Partia Kobiet chce wyjaśnień

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

23 gru 2013 14:53


Przedstawiciele śląskiej Platformy Obywatelskiej zapewniają, że odejście z zarządu wicemarszałek Aleksandry Gajewskiej w żaden sposób nie wiązało się z płcią i nie należy widzieć w tym przejawu dyskryminacji kobiet w życiu publicznym. Decyzję - zatwierdzoną później przez regionalne władze PO - miał podjąć marszałek województwa Mirosław Sekuła (PO).

W poniedziałek Partia Kobiet wystosowała w tej sprawie list otwarty do partii współrządzących obecnie regionem: PO, PSL i SLD.

"Pozbycie się ostatniej kobiety z zarządu województwa oznacza, że w nadchodzących wyborach PO, PSL i SLD będą znowu na medialnych sztandarach nieść równouprawnienie, w rzeczywistości lekceważąc punkt widzenia kobiet i ograniczając decyzjami partyjnych baronów (utrzymywanych z pieniędzy podatników) potencjalny wpływ ponad połowy społeczeństwa na podejmowanie decyzji dotyczących ich kraju" - czytamy w liście.

Na początku obecnej kadencji samorządu w zarządzie woj. śląskiego zasiadały dwie kobiety, co politycy PO i PSL wskazywali jako powód do dumy. W wyniku późniejszych zmian pozostała jedna - aktorka i poetka Aleksandra Gajewska, odpowiedzialna m.in. za sprawy kultury. Podczas ubiegłotygodniowej sesji sejmiku złożyła rezygnację, argumentując, że robi to "szanując demokratyczne wybory obu klubów i obu ugrupowań". Wcześnie PO i SLD zawarły porozumienie, zgodnie z którym do zarządu wszedł skarbnik Sojuszu Kazimierz Karolczak. SLD nie miało jednak wpływu na to, kto zrobi dla Karolczaka miejsce w zarządzie.

Jak powiedziała w poniedziałek PAP rzeczniczka śląskiej PO i szefowa klubu radnych tej partii w sejmiku Agnieszka Kostempska, decyzję o tym, kto ma odejść z zarządu - zatwierdzoną później przez radę regionalną Platformy - podjął marszałek województwa.

"Z pewnością była to decyzja trudna i niekomfortowa, niezależnie od tego, czy dotyczyła kobiety czy mężczyzny. Marszałek musiał rozważyć przede wszystkim sprawy podziału obowiązków i organizacji pracy w zarządzie. Wybrał mniejsze zło, z pewnością nie kierując się ani przesłankami związanymi z płcią, ani tym bardziej chęcią dyskryminacji kogokolwiek" - powiedziała Kostempska.
CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA