Wybory samorządowe 2014. Na to muszą się przygotować nowi prezydenci i burmistrzowie

– W innych krajach, np. w Holandii, burmistrz jest kimś, jego stanowisko jest prestiżowe. W Polsce wciąż jesteśmy chłopcami do bicia – uważa Andrzej Zabłocki, były już burmistrz Witnicy.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Wybory samorządowe 2014. Na to muszą się przygotować nowi prezydenci i burmistrzowie

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc, Jolanta Miśków

1 gru 2014 5:07


Andrzej Zabłocki był burmistrzem Witnicy przez 24 lata. Teraz, po przegranej w drugiej turze wyborów samorządowych oddaje stery 31-letniemu Dariuszowi Edwardowi Jaworskiemu. Zostawia też po sobie kilka rad tym, którzy na czele polskich miejscowości staną po raz pierwszy.

– Pamiętajcie, że po jakimś czasie pełnienia tej funkcji przychodzi rytuna. W pewnym momencie może zacząć się wam wydawać, że wszystkie decyzje możecie podejmować samodzielnie, bo doskonale się we wszystkim orientujecie i nie musicie się z nikim konsultować. A to błąd – mówi. – Nawet jeśli wiecie, jak coś należy zrobić – rozmawiajcie z ludźmi – dodaje.

Jak wyjaśnia, ludzie często postulują, że skoro płacą podatki, to coś im się należy. Nie zawsze rozumieją strategię, jaką muszą się kierować włodarze.

Czytaj też: Czteroelementowa pensja i inne dodatki płacowe. Tak wyglądają zarobki włodarzy miast

– Powiedz im, co musisz za te pieniądze utrzymać, jakie rachunki masz do zapłacenia, np. za oświetlenie ulic, ile dajesz na szkołę, na kulturę. Im więcej będziesz się z ludźmi spotykał, im więcej z nimi rozmawiał, tym więcej zrozumienia i akceptacji uzyskasz dla swoich decyzji – tłumaczy.

Dlaczego warto to robić? Bo jeśli się np. okaże, że pierwszą remontowaną ulicą będzie akurat ta, przy której mieszka szwagier burmistrza, wójta czy prezydenta, to ludzie sami dopowiedzą sobie resztę.

– Tymczasem powody mogą być zupełnie inne, może akurat ta ulica jest w najgorszym stanie, a może przy niej mieszka najwięcej osób? Jeśli nie będziesz informować, wyjaśniać i rozmawiać z ludźmi, to o ich niezadowolenie z twoich rządów będzie bardzo łatwo – dodaje.

Jak podkreśla, w Polsce włodarze miast to wciąż chłopcy do bicia. – Ojców sukcesu zawsze jest wielu, ale jak coś pójdzie nie tak, no cóż, wina burmistrza – mówi.

I na to trzeba być gotowym. Dlatego też oprócz tego, że trzeba rozmawiać, należy też uważać na to, co się mówi.

– Żeby składane obietnice nie były bez pokrycia. Jeśli będziemy się stosować do tej zasady, to nasze wysiłki zostaną dostrzeżone przez mieszkańców, którzy zdecydują się oddać na nas głos w kolejnej kadencji – mówi Waldemar Górczyński, wójt Pszczewa z kilkunastoletnim stażem.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.