Wojewódzki konserwator zabytków, praca: Problemem niskie zarobki, ciągła rotacja pracowników i presja wojewody

- W wojewódzkich urzędach konserwatorskich pracuje przeważnie dwadzieścia kilka osób. Ich zarobki to 1600, 1700, 2500 zł - mówi Gawin. Ponadto wojewodowie często usiłują wywierać na presję na konserwatorów, a ci ulegają bo ich kariera zawodowa i stanowisko zależy od wojewody.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Wojewódzki konserwator zabytków, praca: Problemem niskie zarobki, ciągła rotacja pracowników i presja wojewody

PODZIEL SIĘ


Autor: Parlamentarny.pl (Zbigniew Wąsik)/AT

6 cze 2016 8:51


Podstawowym problemem jaki sygnalizują wojewódzcy konserwatorzy zabytków to olbrzymia rotacja pracowników.

- Młodzi, zdolni pracownicy, bardzo szybko odchodzą. W nich się inwestuje, przyucza do zawodu, bo wiadomo, że konserwatorem jest się wtedy kiedy jest się praktykiem. To trwa jakieś trzy lata i kiedy ten pracownik staje się w pełni wartościowy odchodzi. Na poziomie wojewódzkich służb konserwatorskich zaburzony system przekazywania wiedzy i doświadczenia, a jest to niezbędne - tłumaczy Magdalena Gawin, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Generalny Konserwator Zabytków.

Ponadto służby konserwatorskie są bardzo niedoinwestowane.

- W wojewódzkich urzędach konserwatorskich pracuje przeważnie dwadzieścia kilka osób. Proszę sobie wyobrazić, że ich zarobki to 1600, 1700, 2500 zł - mówi Gawin.

W samorządach jest więcej pieniędzy niż u wojewody, wobec tego wojewódzcy konserwatorzy zabytków zrzekli się części swoich uprawnień na rzecz miejskich konserwatorów zabytków.

Czytaj też: Resort kultury chce, by renowacji zabytków dokonywali studenci

- Miejscy konserwatorzy nie maja takich problemów kadrowych. Na analogicznych stanowiskach osoby zatrudnione u stołecznego lub u miejskich konserwatorów zabytków zarabiają nawet cztery razy więcej - wyjaśnia.

I tu pojawia się kolejny problem. Problem kontroli miejskich konserwatorów.

- W zasadzie kontrolę powinien przeprowadzać konserwator wojewódzki ale miejski konserwator podlega prezydentowi miasta. Czyli znowu kwestia podporządkowania. Co więcej wojewodom podlega szereg innych służb, więc wojewoda traktuje służby konserwatorskie na zasadzie jeśli już są no to niech one będą, ale nie jest zaangażowany w nadzór nad nimi bo nie jest w stanie merytorycznie odnieść się do pracy konserwatora i relacje między wojewodami a konserwatorami wojewódzkimi są po prostu złe.

Ponadto - jak informuje wiceminister - często wojewodowie usiłują wywierać presję na wojewódzkich konserwatorów zabytków by jakiegoś obiektu nie wpisywać do rejestru, w kwestiach obsady stanowisk, w kwestiach podejmowania interwencji, czy zawiadamiania prokuratury o naruszeniu prawa.

Takich przypadków nie powinno być. Tym bardziej, że są to polecenia wydawane ustnie. Wojewódzcy konserwatorzy zabytków ulegają tej presji bo ich kariera zawodowa i stanowisko zależy od wojewody - wyjaśnia Gawin.

Cały artykuł czytaj tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

3 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

doremi 2017-09-22 09:17:20

Tak ,Pani o tym wie...i tyle..na tym koniec..zresztą kto ruszy ten układ?Posypie sie cała piramida...

pustak 2017-07-17 10:53:13

Rzeczywiście wymagania co do konserwatorów olbrzymie (wykształcenie wyższe, dobra znajomość prawa w swojej dziedzinie, znajomość technologii budownictwa i konserwatorstwa, wysokie umiejętności tzw. miękkie - umiejętności negocjacyjne, analityczne, doskonały zmysł estetyczny, doskonała organizacja pracy), odpowiedzialność spora, praca stresująca (tzw. trudny klient w urzędzie jest na porządku dziennym, a do tego praca pod presją czasu i konieczność wielozadaniowości) i to wszystko za niebagatelną kwotę ok. 1600 zł "na rękę" (woj. wielkopolskie). Obawiam się, że w kontekście najnowszej nowelizacji ustawy o ochronie zabytków (m.in. mandaty) problemem nie będzie już duża rotacja na stanowiskach, ale problem z jakimkolwiek obsadzeniem wolnych miejsc pracy... Co niestety już ma powoli miejsce...

cegla zendrowka 2017-07-03 00:20:51

Do dnia dzisiejszego nikt z tym nic nie zrobil. Pracuje na poludniu polski w malopolsce pensja to totalna minimalna, a wymagania jak z Ziemi do Ksiezyca. Nie dziwie sie, ze jest tak duza rotacja bo nie ma przyszlosci! mlody czlowiek chce wziac kredyt, ulozyc sobie zycie i etc. -mam takie wrazenie ze ta instytucja to dla ludzi tuz przed emerytura, ktorym na niczym juz nie zalezy...... szkoda