Proces o mobbing w białostockim magistracie

- Biegli z zakresu psychiatrii i psychologii ocenią, czy jedna z osób uznanych za pokrzywdzone w sprawie o mobbing w białostockim magistracie rzeczywiście ma symptomy stresu pourazowego - zdecydował w czwartek Sąd Okręgowy w Białymstoku.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Proces o mobbing w białostockim magistracie

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

22 maj 2014 11:55


Biegli mają to ocenić na podstawie materiałów z akt sprawy, choć sąd nie wykluczył możliwości jednorazowego badania kobiety. Lekarze mają miesiąc na przygotowanie opinii.

To proces odwoławczy, w którym oskarżoną jest b. kierowniczka jednego z departamentów Urzędu Miejskiego w Białymstoku. Sąd pierwszej instancji uznał ją za winną i skazał m.in. na ograniczenie wolności i prace społeczne.

Apelacje złożyli zarówno obrońcy oskarżonej, która do zarzutów nie przyznaje się, jak i pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych - kilku z grupy ośmiu pracowników Urzędu Miejskiego w Białymstoku, którzy mają w sprawie status pokrzywdzonych.

Prokuratura zarzuciła Annie W., że między lutym 2007 a czerwcem 2009, jako kierownik, "złośliwie i uporczywie" naruszała prawa podległych jej pracowników. W akcie oskarżenia jest mowa o naruszaniu "podstawowej zasady poszanowania godności pracownika" poprzez ich wyzywanie i upokarzanie, m.in. poprzez niestosowne uwagi dotyczące stroju, wyglądu, orientacji seksualnej czy stanu cywilnego.

Według śledczych dochodziło też do publicznej krytyki przydatności do pracy bez merytorycznego uzasadnienia uwag. Takie uwagi miały być wyrażane nie tylko sam na sam, ale też w obecności osób trzecich. W ocenie prokuratury, uporczywe i długotrwałe nękanie i zastraszanie pracowników wywoływało w nich zaniżoną ocenę przydatności zawodowej.

Według aktu oskarżenia były też wprowadzane zakazy i nakazy nieuzasadnione organizacją pracy, a mające na celu jedynie nękanie, m.in. poprzez zakazywanie wzajemnych konsultacji co do podejmowanych decyzji merytorycznych oraz udzielania sobie pomocy, nakazywanie noszenia odzieży dopasowanej do koloru ścian urzędu, wydawanie poleceń wykonywania czynności służbowych w krótkich terminach, bez uwzględnienia czasochłonności zadań oraz grożenie utratą pracy, izolowanie pracowników lub ich eliminowanie z zespołu.

Sąd pierwszej instancji skazał oskarżoną na pół roku ograniczenia wolności, z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej pracy na cele społeczne, po 20 godz. miesięcznie. Ma też zapłacić sześciu osobom po 500 zł nawiązki. Dwóm kolejnym odpowiednio: 1,5 tys. zł oraz 8 tys. zł. W tym ostatnim przypadku chodzi o pracownicę, u której stwierdzono problemy zdrowotne wywołane silnym stresem w związku z sytuacją w miejscu pracy.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA