Metamorfoza w administracji: urzędy zamieniają się w firmę, a petenci w klientów

O ciepłej posadce zamiast etatu w korporacji marzy wielu Polaków. Być może wcale nie ma czego żałować, bo urzędy coraz częściej sięgają po te same rozwiązania co biznes.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Metamorfoza w administracji: urzędy zamieniają się w firmę, a petenci w klientów

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

26 kwi 2013 8:00


- Szef zawsze mówił, że urząd to jest firma i powinno się nią zarządzać dokładnie tak samo jak przedsiębiorstwem - mówi Barbara Chrobok, rzecznik prasowy urzędu miejskiego w Wodzisławiu Śląskim.

Właśnie w wodzisławskim urzędzie w drugiej połowie 2012 roku prezydent miasta, Mieczysław Kieca zdecydował się zlecić zewnętrznej firmie audyt personalny.

- Wiele osób spodziewało się, że przychodząc na pierwszą kadencję, przeprowadzę czystki kadrowe - wspomina Mieczysław Kieca. - A zarządzanie polega na czymś zupełnie innym. Prezydent, obejmując funkcję, powinien poznać urząd i jego jednostki, dowiedzieć się, jak funkcjonuje, a dopiero później podejmować jakiekolwiek decyzje - podkreśla prezydent.

Urząd jak firma

Zdaniem Magdaleny Turalskiej z Fundacji Obserwatorium Zarządzania strategia polityki personalnej stała się w ostatnich latach fundamentalną strategią większości organizacji. Determinuje ona realizację założeń biznesowych. I właśnie z takiej potrzeby wyrosły zmiany w sposobie zarządzania ludźmi w wodzisławskim urzędzie.

- Naszym wyzwaniem biznesowym stało się skuteczne pozyskiwanie środków europejskich. Kiedy objąłem w 2006 r. funkcję prezydenta, Wodzisław nie miał na swoim koncie ani jednej złotówki pozyskanej ze środków UE - mówi prezydent Kieca.

Teraz jest zupełnie inaczej. Miasto zrealizowało wiele inwestycji za pieniądze unijne, kolejne są w toku. Ostatni audyt pomoże urzędnikom przygotować się do nowej struktury planowania środków unijnych.

Petenta w urzędzie nie uświadczysz

Rewolucja w zarządzaniu zaczęła się już na pierwszej naradzie z kadrą zarządzającą urzędem, na którą Mieczysław Kieca (wówczas 27-latek) przyszedł już jako prezydent. Powiedział wtedy jasno, że jego kadencja polegać będzie na zerwaniu ze słowem "petent" na rzecz słowa "klient".

- Nie wyobrażam sobie, żeby tak duża instytucja jak urząd była inaczej zarządzana - mówi prezydentKieca. - Również dlatego, że moja pensja i pensja wszystkich osób siedzących w instytucjach jest płacona z pieniędzy podatników - podkreśla.

W zeszłym roku w Wodzisławiu audytem objętych było 150 etatów urzędniczych, teraz - 211. Skąd ten wzrost? Wynika on z ograniczania kosztów wydawanych na administrację. W 2012 r. straż miejska oraz Miejski Zespół Obsługi Placówek Oświatowych przestały funkcjonować jako odrębne jednostki i zostały wcielone do urzędu miasta.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.