Kobiet we władzach samorządowych i na uczelniach jak na lekarstwo. W czym problem?

– Jeśli spojrzymy na szkolnictwo wyższe, ponad 50 proc. wszystkich kobiet stanowią panie na poziomie asystentów i doktorów, a im wyżej, tym gorzej – mówi prof. Halina Rusek z Uniwersytetu Śląskiego.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Kobiet we władzach samorządowych i na uczelniach jak na lekarstwo. W czym problem?

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

20 paź 2015 11:23


Reprezentacja kobiet z tytułami profesora na polskich uczelniach publicznych wynosi ok. 28 proc. – Obecnie nie mamy ani jednej rektorki w państwowych uczelniach wyższych – mówi prof. Halina Rusek.

Do niedawna tylko jedna kobieta stała na czele uczelni publicznej w Polsce – była nią Katarzyna Chałasińska-Macukow, która w ogóle jako pierwsza kobieta w historia objęła rządy w Uniwersytecie Warszawskim, którym to kierowała przez dwie kadencje.

Władze samorządowe mało kobiece

Nie lepiej jest, jeśli spojrzymy na reprezentację kobiet w samorządach. – Odsetek kobiet na szczycie władz samorządowych wynosi ok. 23 proc. – mówi Rusek. – Co możemy zrobić? W czym tkwi problem? – zastanawia się.

Powodów jest wiele. Jednym z głównych, na które wskazują eksperci, jest trudność pogodzenia dwóch różnych ról – kobiety spełniającej się zawodowo i prywatnie, np. w roli matki. We wspinaniu się po szczeblach kariery nie pomaga również stereotypowe przedstawianie kobiet w mediach, np. reklamy pokazujące kobiety gotujące obiad w kuchni, piorące czy sprzątające dom.

Czytaj też: W mediach konieczna jest promocja kobiet sukcesu

Jeszcze inni mówią o dyskryminacji. Jednak zdaniem Małgorzaty Mańki-Szulik, prezydent Zabrza – to wszystko to tylko wymówki. – Kobiety dyskryminowane? Jak dyskryminowane? Po prostu nie chcemy. Próbujemy się usprawiedliwić, że się nas dyskryminuje, a tak naprawdę czasami po prostu nie mamy siły, nie mamy determinacji – twierdzi prezydent.

Mężczyźni zarabiają więcej

Według badań przeprowadzonych przez Sedlak & Sedlak, w 2014 r. kobiety średnio zarabiały 3600 zł brutto, czyli 1000 zł mniej niż mężczyźni. Niektórzy twierdzą, że to wina samych pań, które nie mają dużych aspiracji finansowych, a nawet jeśli chciałyby zarabiać więcej, to i tak nie pójdą do szefa po podwyżkę, bo nie mają na tyle odwagi.

Inni uważają, że w środowisku pracy wciąż pokutuje stereotyp mężczyzny jako głowy rodziny, czyli tego, który musi ją utrzymywać, dlatego jest on lepiej wynagradzany. Niezależnie jednak od przyczyny – problem jest wciąż aktualny i nie omija samorządów.

– Kiedy stanowisko burmistrza w Lędzinach objęła kobieta, już na pierwszej sesji rady miasta pojawił się wniosek o zmniejszenie pensji dla burmistrza – wspomina Joanna Figura, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Lędzinach. – Uważam, że panowie się nas boją. Wiedzą, że mamy wysokie kompetencje i próbują je blokować. Nam z kolei brakuje pewności siebie, przebojowości i zaciętości – podsumowuje Figura.

*Artykuł powstał na podstawie debaty podczas konferencji „Woman at the Top”, która odbyła się na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.

Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

bla 2015-10-20 17:44:04

PWSZ w Tarnowie ma od niedawna żeńską obsadę - rektorem wybrano kobietę, a prorektorami też zostały panie...

REKLAMA