Japońscy urzędnicy mają marne szanse na awans

Obowiązująca w japońskiej biurokracji praktyka "amakudari", polegająca na obejmowaniu stanowisk w prywatnych korporacjach przez emerytowanych urzędników państwowych, od lat wywołuje pytania o powiązania administracji państwowej ze światem biznesu.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Japońscy urzędnicy mają marne szanse na awans

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

24 sty 2014 17:51


Pod koniec grudnia 2013 roku na specjalnej konferencji prasowej przedstawiciel opozycyjnej Partii Demokratycznej Akihiro Ohata skrytykował administrację premiera Shinzo Abego za kultywowanie kontrowersyjnych praktyk.

"Znów możemy obserwować stare, złe zwyczaje Partii Liberalno-Demokratycznej (PLD) - powiedział Ohata. - PLD już raz straciła zaufanie wyborców z powodu powiązań łączących polityków, biurokratów i biznes. Nie uczycie się na własnych błędach?".

Ohata odnosił się do ogłoszonej tego samego dnia nominacji Hiroshi Watanabego na stanowisko prezesa Japan Bank for International Cooperation (JBIC), rządowej instytucji finansowej zajmującej się wspieraniem międzynarodowej współpracy gospodarczej Japonii, szczególnie na polu handlu zagranicznego. Watanabe w latach 2004-2007 piastował urząd wiceministra finansów ds. międzynarodowych.

Nominacja nowego prezesa JBIC jest najświeższym przykładem zjawiska od lat funkcjonującego wśród japońskich kadr kierowniczych. "Amakudari", po japońsku dosłownie "zstąpienie z niebios", polega na obejmowaniu przez emerytowanych urzędników państwowych eksponowanych stanowisk w przedsiębiorstwach.

W Japonii system zatrudnienia charakteryzują zasady dożywotniości oraz starszeństwa. Na wyższych szczeblach kierowniczych możliwości awansu stają się ograniczone i tylko nieliczni urzędnicy o długim stażu pracy mają szansę na osiągnięcie najbardziej eksponowanych stanowisk. By nie naruszać zasady starszeństwa, część wysoko wykwalifikowanej kadry po przekroczeniu 50. roku życia przechodzi na przyspieszoną emeryturę i obejmuje lukratywne stanowiska w zewnętrznych firmach.

Źródeł praktyki dopatruje się w czasach imperializmu japońskiego, kiedy obsadzanie stanowisk w znacjonalizowanym przemyśle było prostą operacją. Po II wojnie światowej sekretariaty ministerstw zaczęły planować kariery urzędników - tym, którzy przegrywali wyścig o najwyższe stanowiska, proponowano posady w biznesie.

Zwyczaj utrwalił się, co doprowadziło do tego, że prezesami wielu prywatnych i państwowych przedsiębiorstw stawali się ludzie powiązani z nadzorującymi je ministerstwami. W II połowie XX wieku Japonią wstrząsnęła seria skandali korupcyjnych, których źródeł upatruje się w właśnie w praktyce "amakudari".
CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA