Branża gospodarki odpadami, nowe przepisy: Inhouse oznacza likwidację firm i miejsc pracy

• Około 18 tys. miejsc pracy będzie zagrożonych, jeśli wejdą w życie przepisy noweli Prawa zamówień publicznych dot. tzw. inhouse.
• Gminy będą mogły zakładać własne spółki komunalne i zlecać wywóz śmieci bezprzetargowo - przekonują przedstawiciele branży gospodarki odpadami.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Branża gospodarki odpadami, nowe przepisy: Inhouse oznacza likwidację firm i miejsc pracy

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/AT

19 kwi 2016 18:10


Projektem nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych w środę (20 kwietnia) i czwartek (21 kwietnia) ma się zajmować sejmowa podkomisja.

Propozycja wprowadza do polskiego prawa tzw. inhouse. Oznacza to, że samorządy będą mogły zlecać wywóz śmieci na swoim terenie bezprzetargowo. Sprzeciwia się temu branża gospodarki odpadami, twierdząc, że to uderzy w jej przedsiębiorstwa. Przekonuje, że samorządy chcą tych przepisów, bo zależy im na tworzeniu własnych spółek komunalnych i samodzielnym zatrudnianiu ludzi.

"Jeśli przepisy zostaną wprowadzone, zagrożonych będzie ok. 18 tys. miejsc pracy w kilkuset polskich firmach. Przedsiębiorstwa, które przez lata inwestowały w rozwój swojej działalności z dnia na dzień znikną z rynku, bo samorządy nie będą musiały organizować przetargów, tylko będą zakładały własne spółki komunalne. Jestem przekonany, że większość z nich ma takie plany. Nie chcemy preferencyjnych warunków, ale chcemy startować w przetargach, w których o zwycięstwie decyduje cena i jakość usług" - powiedział szef rady programowej Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami Witold Zińczuk.

Czytaj też: Recykling priorytetem dla co drugiej firmy w Polsce

Wiceszef Związku Leszek Zagórski podkreślił, że do wprowadzenia inhouse w takiej formie, jak w projekcie nie obligują rządu żadne przepisy dyrektyw unijnych. "Nie ma takiego obowiązku, więc nie wiemy, skąd ta nadgorliwość ze strony rządzących. Postulujemy, żeby kwestie inhouse uregulować w zapowiadanej przez rządzących nowej ustawie Prawo zamówień publicznych. Jednak zrobić to w drodze konsultacji i dialogu z branżą. Konkurencja zawsze przekłada się na lepszą jakość usług i niższe ceny, a w tym wypadku ta konkurencja ma zniknąć. Przejdziemy z wolnego rynku do monopolu" - powiedział.

Dodał, że zasadą inhouse jest to, żeby wprowadzać go tam, gdzie z gospodarowaniem odpadami nie radzi sobie rynek. "W Polsce tymczasem rynek działa dobrze. Nie ma przesłanek, które przyświecały instytucjom Unii Europejskiej, kiedy powstawały te przepisy. W UE są przypadki, gdy rynek sobie nie radzi i ceny są zbyt wysokie - jak na przykład we Włoszech - jednak nie w przypadku Polski" - zaznaczył.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Monty Phyton 2016-04-19 21:46:41

Spółki prywatne nie są droższe bowiem nie mają nad sobą pazernych radnych którzy chcieliby windować w gminie opłaty śmieciowe - wiadomo też, że misją firm prywatnych jest pilnowanie tego aby ceny były niskie a słupki zysków przedsiębiorstwa spadały. Dlatego w najbardziej zacofanych krajach takich jak Austria, Belgia, Dania, Francja, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Szwecja, Wielka Brytania są tylko gminne śmieciowe zakłady użyteczności publicznej które poprzez in house blokują prywatne firmy gotowe pracować w odpadach na zasadzie non profit. To dlatego zjechały się do Polski zagraniczne firmy śmieciowe bowiem nie mogą startować u siebie w przetargach (tam nie ma przetargów) i chcą w Polsce dobrze robić Polakom ścigając się w obniżaniu cen usług. Prawo unijne nie pozwala też polskim firmom uczestniczyć w ich rynku odpadów komunalnych – bo zasada in house oznacza, że nie ma tam przetargów. ZPGO powinno zwrócić się o otworzenie rynku dla polskich firm w tych zacofanych krajach w których nie ma przetargów – polskie firmy też chcą bez zysku obsługiwać klentów za granicą...

REKLAMA