Bartłomiej Misiewicz zrezygnował z rady nadzorczej PGZ

Bartłomiej Misiewicz zrezygnował z członkostwa w radzie nadzorczej Polski Grupy Zbrojeniowej - powiedział wiceszef MON Bartosz Kownacki.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Bartłomiej Misiewicz zrezygnował z rady nadzorczej PGZ

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

21 wrz 2016 11:57


W poniedziałek (19 września) Misiewicz - szef gabinetu politycznego oraz rzecznik MON - poprosił ministra Antoniego Macierewicza o zawieszenie w funkcjach w MON; zapowiedział też, że wytoczy proces "Newsweekowi" za "nieprawdziwy i szkalujący artykuł". Według tego tygodnika, Misiewicz miał proponować radnym PO w Bełchatowie przystąpienie do koalicji z PiS, sugerując, że w zamian zapewni im zatrudnienie w państwowej spółce, której prezes miał towarzyszyć mu w "werbunkowym spotkaniu".

Macierewicz przychylił się do stanowiska Misiewicza i zawiesił go w czynnościach. - Misiewicz zwrócił się z prośbą w związku z kampanią wymierzoną w jego dobre imię i w niego osobiście, obawiając się, że to może także utrudnić funkcjonowanie ministerstwa obrony, z prośbą o zawieszenie w czynnościach. Uważam, że to jest z punktu widzenia funkcjonowania słuszne stanowisko do czasu, gdy zostaną przedstawione dowody i oczekuję teraz od tych, którzy prowadzą tę kampanię, że poza pomówieniami przedstawią także dowody. A do tego czasu przychylam się do stanowiska pana Misiewicza i zawieszam go w czynnościach - mówił Macierewicz.

Tego samego dnia Kownacki informował, że jako zawieszony w obowiązkach, Misiewicz nie pobiera wynagrodzenia.

- Misiewicz obronił się z tych zarzutów, które zostały sformułowane przez tygodnik "Newsweek"; już widzimy, że są one nieprawdziwe, że na razie tygodnik "Newsweek" nie przedstawił dowodów, natomiast pan Misiewicz przedstawił świadków - osoby, które potwierdzają, że te rozmowy wyglądały w zupełnie inny sposób niż domniemuje to, czy pisze to "Newsweek" - powiedział w środę (21 września) Kownacki.

Z kolei Macierewicz powiedział w środę (21 września) w TVP Info, że dotychczas nie przedstawiono żadnych dowodów winy Misiewicza, który jest "bardzo dzielnym, uczciwym człowiekiem". - Odwrotnie, wszyscy obecni na tym spotkaniu mówią, że te słowa nie padły. Powinni się wstydzić ci, którzy organizują na niego nagonkę - oświadczył minister.

Podczas spotkań w Bełchatowie nikt nie proponował radnym PO pracy za głosy w radzie powiatu; byliśmy tam i gwarantujemy: nic takiego nie miało miejsca - oświadczyli we wtorek posłowie PiS Anna Milczanowska i Dariusz Kubiak. Domagają się oni od "Newsweeka" przeprosin za pomówienie Misiewicza. Według nich "takie nieprawdziwe zarzuty uwłaczają nie tylko panu Bartłomiejowi Misiewiczowi", ale również im "jako osobom cieszącym się publicznym szacunkiem i zaufaniem".

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA