Armia celuje w kobiety. Chce mieć ich więcej w swoich szeregach

Jak wynika z badania OnePoll, 31 proc. Brytyjek byłoby zainteresowanych pracą w armii w niepełnym wymiarze – ot, takie oderwanie od codziennych obowiązków. Przy czym 35 proc. nie wie, jak rozpocząć taką ścieżkę kariery. Armia im w tym pomoże.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Armia celuje w kobiety. Chce mieć ich więcej w swoich szeregach

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

28 lip 2014 5:48


Brytyjskie wojsko rozpoczęło kampanię rekrutacyjną skierowaną do kobiet. – To, czego chcemy, to talenty. Możemy zaoferować elastyczną pracę kobietom, które są żądne nowych wyzwań. Rezerwa jest czymś szczególnie elastycznym, co można połączyć z obecną pracą lub wykonywać w czasie wolnym – mówi portalowi Recuiter.co.uk, generał Ronald Munro, zastępca dowódcy Wojsk Lądowych Armii.

Pielęgniarka wojenna, ale też mechanik, koordynator nalotów, logistyki czy nawet dowódca wojsk – w takie role mogłyby się wcielić panie, wkładając na siebie wojskowy mundur. Obecnie w brytyjskiej armii służy ponad 8 tys. kobiet, co oznacza, że kobiece siły stanowią prawie 9 proc. W rezerwie przebywa 3 tys. pań.

A jak to jest w Polsce? Z ubiegłorocznych danych MON wynika, że w naszej armii służy 2505 kobiet (najwięcej w służbach lądowych i powietrznych). To zaledwie 2,68 proc. wszystkich żołnierzy, co sprawia, że Polska ma najbardziej męską armię w całym NATO. Stanowiska dowódcze zajmują 433 panie, jednak stopniem pułkownika i komandora (to najwyższa ranga kobiet w mundurze), może się poszczycić tylko dziewięć z nich.

Nie oznacza to jednak, że polska armia kobiet u siebie nie chce. Tomasz Siemioniak, minister obrony narodowej, już w ubiegłym roku mówił, że życzyłby sobie, żeby odsetek kobiet w wojsku wzrósł do 5 proc. i aby polska armia wreszcie doczekała się kobiety generała lub admirała.

Jednak mimo to obecność kobiet w wojsku jest ciągle przez pewien odestek mężczyzn kwestionowana. Z badań Wojskowego Biura Badań Społecznych wynika, że w 2009 roku wśród mężczyzn odsetek przeciwników służby wojskowej kobiet wynosił 22 proc., a 46 proc. było jej niechętnych. W kolejnym badaniu z 2010 roku wykazano wzrastającą świadomość środowiska co do obecności kobiet w wojsku, chociaż nadal traktowane były one w służbie bardziej jako kobiety niż żołnierze.

– Dziewczyna, która chce zostać zawodowym żołnierzem, powinna wiedzieć, że wojsko jest wyzwaniem dla silnych osobowości i ludzi z charakterem. Nie ma w nim miejsca na słabości. Trzeba być sprawnym fizycznie i psychicznie oraz być przygotowanym na pokonywanie trudów tej służby – powiedziała w wywiadzie dla Polski-zbrojnej.pl kmdr Bożena Szubińska, pełnomocnik MON ds. wojskowej służby kobiet, przewodnicząca Rady ds. Kobiet w Siłach Zbrojnych RP. Udowodnianie kolegom, że jest się równie dobrą, niezupełnie należy już do przeszłości – dodaje.

Podobał się artykuł? Podziel się!

2 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

dr 2014-09-26 19:05:55

Terror lewackiej,feministycznej politpoprawności narast!!

Wacio 2014-07-28 07:33:18

Najbardziej potrzebne w wojsku są markietanki!

REKLAMA