Wirtualny asystent zamiast całych dni w biurze

Umawianie spotkań, biurokracja i proste, powtarzalne zadania są zmorą wielu pracowników – niejednokrotnie zabierają więcej czasu niż oficjalne obowiązki. Firmy technologiczne obiecują, że te zadania można będzie zrzucić na wirtualnych asystentów.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Wirtualny asystent zamiast całych dni w biurze

PODZIEL SIĘ


Autor: Jakub Prokop

www.pulshr.pl

12 paź 2017 6:00


• Nieefektywność i uciążliwa biurokracja zabierają nam nawet 1/3 czasu pracy.

• Automaty i wirtualni asystenci mają pomóc nam skupić się na realnych obowiązkach. Niestety nie zawsze działają jak należy.

• Zamiast do sztucznej inteligencji, można się zwrócić do wirtualnego, lecz żywego asystenta, który zdalnie wykona dowolne zadanie.

Pracownicy biurowi spędzają średnio 552 godziny rocznie na wykonywaniu administracyjnych bądź powtarzalnych zadań, niezwiązanych z ich podstawowymi obowiązkami – wynika z badania Unit4 na temat efektywności, przeprowadzonego w 12 rozwiniętych krajach.

552 godziny to równowartość 69 dni roboczych, czyli ok. 1/3 roku pracy. Najwydajniejsi na świecie są Norwegowie – poświęcają 19 proc. swojego czasu pracy na żmudną biurokrację. W innych krajach jest tylko gorzej.

W efekcie ogromna część pracowników zostaje po godzinach, żeby zdążyć ze swoimi podstawowymi zadaniami. Około 80 proc. Polaków pracuje w godzinach nadliczbowych, 60 proc. zajmuje się służbowymi sprawami w prywatnym czasie, a nieco ponad 40 proc. nawet podczas urlopu – wynika z badania Payback Opinion Poll.

W czym wyręczy nas głośnik?

Kto nie chciałby zautomatyzować takich zadań jak pisanie raportów po spotkaniu, informowanie wszystkich o ustaleniach czy układanie mozaiki kalendarza na następny tydzień? Tradycyjnie takimi zadaniami zajmują się osobiste asystentki lub asystenci, jednak nie wszyscy mogą sobie pozwolić na utrzymywanie dodatkowego pracownika.

Firmy technologiczne stają więc na głowach, by wprowadzić automatyzację zadań do codziennego życia. Pod tym względem najbardziej znane są usługi gigantów branży, a zatem Alexa Amazona, Siri od Apple i Google Assistant. Twórcy tych usług starają się, by uzyskanie od nich informacji było jak najszybsze, jak najprostsze i jak najbliższe naturalnemu językowi. Z ich użyciem można skontrolować wydarzenia w kalendarzu, wysłać wiadomość czy podyktować notatkę. To niewiele. Szczególnie że komunikacja możliwa jest tylko po angielsku, ewentualnie po niemiecku w przypadku Google Assistant. Obsługi języka polskiego na razie nikt nie zapowiada.

Jeśli coś jest do wszystkiego…

Podczas kiedy giganci starają się dotrzeć do możliwie jak największej liczby odbiorców, oferując pomoc w codziennym użytkowaniu urządzeń, mniejsze firmy chcą naprawdę odciążyć pracowników.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.