Uśmiechnij się, jesteś w kamerze... rekrutera

– Pierwsze firmy, które decydowały się na rekrutację przez Skype`a, robiły to przede wszystkim ze względu na oszczędność czasu. Dopiero później okazało się, że „oko kamery” może powiedzieć nam o kandydacie więcej, niż on sam na rozmowie „face to face” – mówi Sebastian Zelek, HR menedżer w Personnel Solutions.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Uśmiechnij się, jesteś w kamerze... rekrutera

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

25 lut 2014 9:33


Choć agencje pracy oraz pracodawcy coraz częściej zapraszają Polaków na rozmowę kwalifikacyjną w sieci, to wciąż nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego zjawiska. W praktyce oznacza to, że już sam stres rozmową w ogóle, powoduje że w kontekście rozmowy w sieci, zapominamy o tym, co może przełożyć się na ocenę rekrutera.

- Wiemy, że na rozmowie kwalifikacyjnej w firmie musimy się dobrze zaprezentować i że na ocenę wpływa m.in. nasz strój, aparycja, gestykulacja, to co mówimy. I tak naprawdę na tym skupiamy nasze myśli. Ale kiedy umawiamy się na rozmowę na Skype zapominamy, że także inne czynniki mogą mieć wpływ na naszą ocenę - mówi Sebastian Zelek.

- Siadamy wygodnie w fotelu, uruchamiamy laptopa, potem Skype, odbieramy obraz po drugiej stronie. Podobnie jak w przypadku rozmowy „face to face", jesteśmy dobrze ubrani, bardzo dobrze odpowiadamy na pytania. Ale za naszymi plecami leży sterta ubrań na łóżku, a koło stołu biega pies z merdającym ogonem. Gdyby kamera tego nie wychwyciła wszystko pięknie, natomiast takie obrazki potrafią skutecznie rozkojarzyć rekrutera, a także dają mu do myślenia: „czy ta Pan/Pani jest taka nieogarnięta?" - dodaje.

Dlatego warto przyswoić sobie kilka zasad, które nie obowiązują na rozmowach „face to face" w biurze, ale które pozytywnie wpłyną na odbiór naszej kandydatury on-line. Po pierwsze - do spotkania w sieci wybierzmy miejsce schludne (czyt. pomieszczenie w mieszkaniu), tak żeby obraz za naszymi plecami nie dekoncentrował rekrutera.

Po drugie - jeśli mamy w domu zwierzęta, zwłaszcza psa lub kota, postarajmy się, aby na czas rozmowy nie zakłócały ani dźwięku, ani nie pojawiały się w obrazie. Po trzecie - wykluczyć inne elementy, które mogą nas zagłuszyć, zwłaszcza pamiętajmy o wyłączeniu telefonu.

Po czwarte - mimo, że „mówisz" do laptopa, patrz rekruterowi prosto w oczy i nie zapomnij podłączyć sprzętu do prądu lub naładować baterii. - Warto także pamiętać o tym, że każdy użytkownik komunikatora ma wybrany przez siebie nick. Jeśli umawiamy się na rozmowę kwalifikacyjną w sieci dobrze by było, żeby rekruter nie rozmawiał z „misiaczkiem", „słoneczkiem", czy „masażystą".

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.