Najpierw formularz, później praca. CV już niepotrzebne

W ciągu ostatniej dekady zmieniły się nie tylko sposoby poszukiwania pracy, ale również to, jak kandydaci odpowiadają na wybrane oferty. Kiedyś uczyliśmy się, jak przygotować CV i list motywacyjny, dziś coraz częściej mamy do czynienia z aplikacjami on-line, bo rośnie liczba firm, które korzystają z nowych technologii w rekrutacji. Czasem wymagają większego zaangażowania kandydata niż wysłanie tradycyjnego CV, ale jak pokazuje praktyka, to się opłaca.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Najpierw formularz, później praca. CV już niepotrzebne

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

18 kwi 2013 14:34


Coraz więcej firm, szczególnie dużych, korzysta z technologii ułatwiających im rekrutację, przede wszystkim przy zbieraniu i selekcji dokumentów aplikacyjnych kandydatów. Część z nich ma własne rozwiązania, część korzysta z dostępnych na polskim rynku systemów do rekrutacji on-line (tzw. ATS-ów). To, co łączy te metody, to formularz aplikacyjny - kwestionariusz on-line, w którym osoby rekrutujące zbierają najważniejsze dla nich informacje o kandydacie starającym się o pracę na danym stanowisku.

- Formularze, podobne nieco do ankiety, są obecnie bardzo popularną metodą zbierania zgłoszeń kandydatów. I choć niektórzy ich nie lubią, bo wymagają większego zaangażowania czasowego niż wysłanie mailem przygotowanego wcześniej życiorysu, to powinniśmy przyzwyczaić się do tego, że w niedługim czasie tak właśnie będzie wyglądała rekrutacja w większości firm. Dane zebrane w ten sposób łatwiej porządkować i przetwarzać, co skraca czas rekrutacji.- mówi Marcin Sieńczyk, odpowiedzialny za rozwój systemu eRecruiter.

Szybciej i trafniej

Właśnie skrócenie procesu rekrutacji jest jedną z kluczowych funkcjonalności, dla których firmy decydują się na wdrożenie takich systemów. Jednak to dobra wiadomość również dla szukających pracy, którzy obecnie czasem nawet kilka tygodni muszą czekać na odpowiedź. Ponadto, wysyłając swoje zgłoszenie poprzez formularz, kandydat może być pewien, że dotrze ono do firmy, bo jest automatycznie zapisywanie w systemie.

Przy dokumentach wysyłanych e-mailem takiej pewności nie ma, gdyż z jakichś powodów może on zostać odrzucony przez pocztę osoby rekrutującej, wpaść do spamu albo po prostu będzie go trudno odnaleźć wśród setki innych zgłoszeń. Szczególnie, jeśli zapomnimy zatytułować go zgodnie z tym, jak wymagano tego w ofercie. - Często zgłoszenia, które nie spełniają tego kryterium nie są po prostu brane pod uwagę. W przypadku aplikowania przez formularz nie musimy natomiast pamiętać numeru oferty, a czasem jest to naprawdę skomplikowana kombinacja cyfr i liter. - dodaje Marcin Sieńczyk.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA