Kraj starych ludzi, bez specjalistów i bez pomysłu. Zawczasu powinniśmy powściągnąć aspiracje?

• Luki kompetencyjna i pokoleniowa coraz bardziej doskwiera Polsce.
• W Polsce nie ma np. ślusarzy, tokarzy, spawaczy, inżynierów. A co jeszcze gorsze, coraz częściej nie ma studentów, a np. lekarze wyjeżdżają - mimo że już nie chodzi o pieniądze.
• Jak temu zaradzić? Jednej recepty nie ma, a rząd i politycy błądzą.
• Na razie pewne są tylko dalsze koszty zaniedbań. Polskie uczelnie publiczne - dotknięte niżem demograficznym - otwarcie już chcą zwiększonych nakładów na działalność.

REKLAMA
Puls HR Puls HR

Kraj starych ludzi, bez specjalistów i bez pomysłu. Zawczasu powinniśmy powściągnąć aspiracje?

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Sobolak

3 mar 2016 8:59


Największą bolączką polskich uniwersytetów jest spadająca liczba studentów, zwłaszcza studiów niestacjonarnych – podkreślano na posiedzeniu podkomisji stałej do spraw nauki i szkolnictwa wyższego, które odbyło się 25 lutego, w Sejmie, a które poświęcone było sytuacji finansowej uczelni publicznych. Konkluzja z sejmowego posiedzenia jest jedna – uczelnie potrzebują większych środków finansowych na swoją działalność.
 
Trzykrotny spadek przychodów
 
Polskie uczelnie coraz bardziej odczuwają finansowo niż demograficzny. – Ten spadek od kilku lat jest bardzo, bardzo widoczny. Mniej w przypadku studiów stacjonarnych. Bo choć w niektórych uniwersytetach da się zauważyć powolny spadek studentów, to w niektórych liczba kandydatów wzrasta – mówił prof. dr hab. Bogdan Gregor, prorektor ds. ekonomicznych Uniwersytetu Łódzkiego.
 
Zwrócił jednak uwagę na malejącą z każdym rokiem liczbę studentów studiów podyplomowych i niestacjonarnych, co, jak zauważył, znacząco przekłada się na finanse uniwersytetów. – Coraz mniejsza liczba słuchaczy powoduje spadek przychodów własnych uczelni z tytułu opłat za kształcenie. W 2006 roku przychody z tego tytułu wyniosły 913 mln zł, w kolejnych latach spadały, osiągając poziom 580 mln zł w 2014 roku. Szczególnie ten problem odczuły Uniwersytet Szczeciński, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Toruniu, które odnotowały trzykrotny spadek przychodów, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy czy Katolicki Uniwersytet Lubelski – wymieniał prof. Gregor.
 
Kosztowna medycyna
 
Na problem finansów i zwiększenia nakładów na uczelnie publiczne zwrócił uwagę także prof. dr hab. n. med. Janusz Moryś, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Zaznaczył jednak, że uczelnie medyczne borykają się z nieco innym problemem. – Nie obserwujemy zmniejszenia liczby studentów. Wręcz przeciwnie, nasze główne kierunki odnotowują zwiększanie liczby studentów i mogłoby być ono pewnie jeszcze większe, gdyby były źródła finansowania na kierunki lekarskie, lekarsko-dentystyczne, farmacji i pielęgniarstwa – mówił prof. Moryś.

Środki są potrzebne, bo kształcenie lekarzy jest bardzo kosztowne. – Z szacunków, jakie robimy, wynika, że kształcenie jednego studenta na roku na kierunku lekarskim kosztuje 42 tys. zł. Ponad 52 tys. zł kosztuje kształcenie jednego stomatologa, a pielęgniarki 27 tys. zł na pierwszym stopniu i ponad 29 tys. zł na drugim stopniu kształcenia. To są olbrzymie kwoty. Wykształcenie jednego lekarza w ciągu sześciu lat kosztuje 252 tys. zł – zauważał prof. Janusz Moryś.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

3 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

heniek 2016-03-03 20:42:23

Ludzie 40+ 50+ nie moga znalezc pracy zupelnie. Jestem inzynierem z doktoratem I 2 jezykami I nie moglem zupenie w PL znalezc pracy po redukcji mojego stanowiska. Na Bliskim Wschodzie znalazlem od razu, mam 5 znajomych z mojego pokolenia ktorzy juz dawno tu pracuja, bo polactwo ich wykanczalo. Oby tak dalej!!!

Specjalista 2016-03-03 19:43:40

Jak się zatrudnia znajomych a dla Specjalistów nie ma kasy to nie dziwne że wyjeżdżają za granicę.

Bożena 2016-03-03 12:35:19

Jak to ? zamiast opracować plan redukcji kosztów to oni robią plan zwiększenia nakładów? co za tupet !Jak nie ma studentów to nie ma kosztów ich obsługi. Konieczne będą zwolnienia kadry dydaktycznej. Zostanie więcej pieniędzy w budżecie na bezpieczeństwo,na armię !A profesorowie niech idą pracować do biznesu !

REKLAMA