W sektorze pracuje blisko 3 mln osób. Gdyby nie Ukraińcy, byłyby poważne kłopoty

– Prawie co piąty pracujący w europejskim przemyśle żywnościowym jest zatrudniony w Polsce. Jeśli do tego doliczymy osoby pracujące w rolnictwie i wokół rolnictwa – bo nie da się produkować żywności bez surowców rolnych – to mówimy o 3 mln osób zaangażowanych w produkcję żywności w Polsce – mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

W sektorze pracuje blisko 3 mln osób. Gdyby nie Ukraińcy, byłyby poważne kłopoty

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

17 mar 2017 9:00


Jak producenci żywności radzą sobie z niewielką podażą kandydatów do pracy?

Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców: - Ewidentnie widać niedobór pracowników w zakresie stanowisk związanych z manualną obsługą produkcji, obsługą linii, magazynowaniem. Nie jest tajemnicą, że bardzo wiele firm wspiera się pracownikami z innych krajów, głównie z Ukrainy. Wiele firm korzysta także z usług agencji pracy tymczasowej. Bez tego produkcja w części firm by stanęła. Nie byłoby możliwości pozyskać wystarczającej liczby pracowników z polskiego rynku.

W jaki sposób – oprócz pozyskiwania kadry z Ukrainy – radzą sobie pracodawcy?

- Firmy starają się ratować na najróżniejsze sposoby. Duże firmy budują np. programy lojalnościowe dla pracowników, oferują bonusy – ubezpieczenia zdrowotne, wsparcie, szkolenia. Dbają o to, żeby młoda osoba, która przyjdzie do nich pracować tuż po ukończeniu szkoły, była odpowiednio przeszkolona, wdrożona, ale też otrzymała odpowiedni pakiet korzyści. To wszystko się dzieje, ale to wciąż za mało w stosunku do potrzeb produkcyjnych i kadrowych firm w Polsce. Zresztą, z takimi samymi kłopotami borykają się również firmy w Niemczech. Co więcej, są one dla nas konkurentem o pracowników, bo w branży mięsnej zbudowały potężny system rozwoju zawodowego dla młodych ludzi i ten system odsysa całkiem sporą grupę młodych ludzi z naszego rynku, gdyż płace tam są wciąż bardziej atrakcyjne niż w Polsce. Polacy wyjeżdżają więc do Niemiec, a my ratujemy się tym, że napływają do nas pracownicy z Ukrainy.

Co jeszcze utrudnia zarządzanie ludźmi w branży?

- Fakt, że jest to produkcja sezonowa. W związku z tym, mamy do czynienia z kampaniami produkcyjnymi, które trwają powiedzmy trzy, cztery, sześć miesięcy, a później nie bardzo jest co zrobić z tymi pracownikami. To nie jest linia produkcyjna samochodów, gdzie produkcja trwa nieustannie, w związku z czym nie każdy jest zainteresowany taką pracą. Warto też pamiętać, że do tych prac firmy zatrudniają głównie lokalnych pracowników. A te zasoby kadrowe są ewidentnie ograniczone.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.