Zagraniczni stażyści w polskich firmach. Czy ma to sens?

Wakacje to czas, kiedy w firmach pojawiają się nowi, tymczasowi pracownicy. Stażyści lub praktykanci przyjeżdżają do polskich firm także z innych zakątków świata. Czy Japończyk na stażu w polskiej firmie myśli o zatrudnieniu u nas na stałe?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Zagraniczni stażyści w polskich firmach. Czy ma to sens?

PODZIEL SIĘ


Autor: jk

30 sie 2015 11:18


Mówi się, że w pracy najważniejsza jest różnorodność doświadczeń, bo tylko w ten sposób można osiągnąć sukces. Rozumieją to coraz bardziej polskie firmy, zatrudniając do swoich polskich biur stażystów z najdalszych zakątków świata.

- Wychodzimy z założenia, że staż jest dobry, jeśli korzystają na nim obie strony. Nie tylko osoba, która będzie bezpośrednio zaangażowana w pracę, ale również firma udostępniająca swoje zasoby kadrowe, infrastrukturalne czy po prostu bardzo cenne know-how. Nasz program stażowy jest właśnie tak zorganizowany, aby zyskiwali na nim wszyscy. Jednym z elementów, który gwarantuje wysoki poziom zadowolenia i stażystów, i pracowników, jest to, że w polskiej siedzibie organizujemy staże dla zagranicznych studentów – mówi Elżbieta Mistachowicz, wiceprezes AdRem Sotware, krakowskiej firmy informatycznej.

Po co stażysta z zagranicy?

W czym może pomóc stażysta z zagranicy i jaki jest sens zatrudniania w swojej firmie kogoś, kto nie mówi po polsku? Powodów może być wiele. Tak samo jak wiele może być benefitów takiego działania. Wszystko zależy od konkretnej firmy i jej potrzeb. AdRem na przykład organizuje staże w krakowskim biurze od 2005 roku. Od tego czasu w programie wzięło udział w sumie 38 praktykantów z 17 krajów (USA, Argentyna, Japonia, Włochy, Austria, Ukraina, Niemcy, Chiny, Nowa Zelandia, Kanada, Rosja, Meksyk, Francja, Włochy, Hiszpania, Tunezja, Kolumbia).

Czytaj też: W tym mieście 85 proc. firm zatrudnia lub rozważa zatrudnianie obcokrajowców

- Przyjmujemy stażystów praktycznie z każdego kraju, ponieważ nasz flagowy produkt sprzedajemy na całym świecie. Stażyści pomagają nam w tłumaczeniu podstawowych informacji o naszym rozwiązaniu na swój ojczysty język lub szukają w kraju, z którego pochodzą, potencjalnych partnerów – dodaje Elżbieta Mistachowicz.

Nie ulega wątpliwości, że zaangażowanie firmy na rodzimym rynku studenta pomaga nie tylko w przekonaniu go do współpracy, ale również w znalezieniu dla niego odpowiedniego zajęcia w czasie praktyk.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Dyrektor 2015-08-31 13:32:26

Witam. Chciałbym podzielić się swoim doświadczeniem odnośnie tematyki artykułu. Jestem dyrektorem jednej z lubelskich firm. Do tej pory mieliśmy umowę z Wyższą Szkołą Przedsiębiorczości i Administracji odnośnie przysyłania studentów na bezpłatne (ale wymagane) praktyki bądź staże po ukończeniu studiów. Przychodzili do nas studenci stosunków międzynarodowych i zarządzania, gdyż moja firma jest firmą nastawioną na handel międzynarodowy. Powiem tak: z racji na stosunki zagraniczne i kontakty biznesowe chętnie zatrudnialiśmy także studentów, którzy przyjechali z innych państw. Starali się w takim samym stopniu jak nasi rodzimi studenci, ale dzięki zatrudnieniu ich mogliśmy poznać bliżej ich tradycje, kultury, stosunki do innych. Było to zawsze dla pracowników mojej firmy bogate doświadczenie i dzięki kontraktowi z WySPĄ dostajemy pod swoje skrzydła najbardziej zaangażowanych studentów z tej uczelni. W ciągu kilku lat wszystkie strony "medalu" skorzystały na tym. Moja firma, studenci, uczelnia. W tej chwili zatrudniamy kilku naszych stażystów. Dwóch z nich pochodzi zza granicy. Nie dyskryminujmy - żeby coś lub kogoś ocenić najpierw trzeba go poznać bliżej.