Wykładowcy z uczelni niepublicznych nie mogą pracować w wielu miejscach jednocześnie

Dotacje z budżetu i wymogi kadrowe stawiają uczelnie publiczne na uprzywilejowanej pozycji - uważają przedstawiciele uczelni niepublicznych, zgromadzeni we wtorek na konferencji w Sejmie.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Wykładowcy z uczelni niepublicznych nie mogą pracować w wielu miejscach jednocześnie

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

11 cze 2013 15:25


"Jest ustawa, która umożliwia dofinansowanie z budżetu państwa również sektora szkół niepublicznych. Tylko nie ma rozporządzenia ministra, stąd jest to martwy zapis. Skoro jest ustawa, która coś nakazuje, to minister powinien to realizować" - mówił Piotr Dwornicki, prezydent Fundacji Kampus Akademicki, która zorganizowała konferencję.

Przepisy ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym mówią, że minister nauki i szkolnictwa wyższego wydaje rozporządzenie, w którym określa zasady przyznawania uczelniom niepublicznym dotacji z budżetu państwa. Przedstawiciele tych uczelni interpretują ten przepis jako obowiązek przyznawania im dotacji.

W przyszłości, według niego, cały system finansowania kształcenia ze środków publicznych powinien zostać zmieniony. Jako przykład możliwego rozwiązania podał bon edukacyjny, który byłby do dyspozycji każdego młodego człowieka i pozwalałby mu sfinansować edukację w wybranej szkole, niezależnie od tego, czy byłaby to uczelnia publiczna czy niepubliczna. Nowy system jednak, jak podkreślił, dopiero trzeba będzie wypracować. A na razie trzeba korzystać z obowiązujących przepisów i finansować studia na uczelniach niepublicznych z budżetu na podobnych zasadach, jak to ma miejsce w przypadku szkół publicznych.

Uczestnicy konferencji rozmawiali też o przepisach ograniczających pracę wykładowców na wielu etatach, połączonych z regulacjami, dotyczącymi tzw. minimów kadrowych. Owe minima zobowiązują uczelnie do zatrudnienia odpowiedniej liczby pracowników o określonych kwalifikacjach przy uruchamianiu i prowadzeniu konkretnego kierunku studiów.

"Argumentacja, że to minimum jest podyktowane dbałością o jakość kształcenia w szkole, jest nieprawdziwa. Zapis, że szkoła musi zatrudnić profesora, nic nie daje" - mówił kanclerz Poznańskiej Wyższej Szkoły Biznesu Tomasz Sworowski. Jak dodał, przepisy nie gwarantują, że określone zajęcia będzie prowadził właśnie ten uczony, a nie ktoś w jego zastępstwie. "Profesor może być zwyczajnie chory" - zaznaczył.

Jego zdaniem należałoby zmienić zapis na taki, że np. wykłady i seminaria mają być prowadzone przez samodzielnych pracowników naukowych. Taki zapis gwarantuje, że te zajęcia będą prowadzone przez odpowiednie osoby.
CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA