Ten staż nie skończył się parzeniem kawy, a warzeniem piwa...

Adrian Tomaszewski dwa lata temu rozpoczął swoją karierę od stażu w pionie produkcyjnym Kompanii Piwowarskiej. Dziś jest specjalistą ds. rozlewu w browarze Grolsch w Holandii.

REKLAMA


Puls HR Puls HR

Ten staż nie skończył się parzeniem kawy, a warzeniem piwa...

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

9 wrz 2014 21:07


Ta historia to kąsek dla sceptyków staży. Adrian Tomaszewski dwa lata temu rozpoczął staż w browarze w Białymstoku, bo jak sam mówi - interesowało go, jak warzy się piwo. Od tego czasu minęły dwa lata, a Adrian pracuje jako specjalista ds. rozlewu w browarze Grolsch w Enschede, w Holandii, gdzie od trzech miesięcy prowadzi swoje własnej projekty dotyczące m.in. zaniku piwa oraz tlenu w piwie.

Czytaj też: Praca za darmo, wyzysk, parzenie kawy, nuda. Z tym staże kojarzą się studentom

– W Holandii nie jest lekko, na pewno mamy co robić, co ulepszać, a specyfika pracy różni się od polskiej. Zespół jest bardzo pomocny, choć wszyscy pracują tu długo: od 8 rano, często do 18 po południu. Jednak otoczenie jest ciekawe, środowisko pracy odrobinę multikulturowe: szef rozlewu pochodzi z RPA, a dyrektor całego browaru z Czech - opowiada Adrian.

Czytaj też: Stała praca finałem stażu - tak się dzieje coraz częściej

Jednak od początku. Staż w Kompanii Piwowarskiej - na który Adrian prawie się nie załapał, ponieważ zgłosił się jako jeden z ostatnich kandydatów - trwał 18 miesięcy. Przez ten czas Adrian, pracując w działach produkcyjnych browaru, poznał wszystkie obszary jego funkcjonowania. Młody pracownik nie ukrywa, że początki były ciężkie, wszystko było nowe i trzeba było przyswajać mnóstwo trudnych informacji.

Jednak – jak podkreśla – pozostali pracownicy browaru okazali się bardzo chętni do pomocy, a szkolenia dopełniły kompetencji. Zarówno tych twardych z zakresu warzenia i rozlewu piwa, jak również miękkich, dotyczących zarządzania zespołem. Podczas stażu Adrian pracował też jako operator linii oraz mistrz rozlewu. A to oznaczało nie tylko normalną pracę zmianową, ale także fakt, że pierwszy raz w swojej karierze zarządzał swoim zespołem.

– To był pierwszy krok do prawdziwej samodzielności. Wtedy zdałem sobie sprawę, że opanowanie linii rozlewu nie jest takie proste – opowiada były stażysta KP.

Ostatnie kilka tygodni Adrian Tomaszewski spędził na przygotowywaniu się do egzaminu końcowego. Miał do opracowania 200 pytań, z których potem miał być egzaminowany. Warto dodać, że pytania nie zostały ułożone przez polskich browarników, ale przez centralę SABMiller w Europie. Adrian był pierwszym europejskim stażystą, który zdawał egzamin z obszaru rozlewu, więc odpowiedzi musiał opracować sam. A nie były one łatwe.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.