Szkolenie w ZDZ nie gwarantuje pracy

• Pracodawcy nie mają możliwości pozyskania na wolnym rynku dostatecznej ilości wykwalifikowanej kadry i dlatego są zainteresowani tym, by szkolić pracowników – mówi Jacek Kwiatkowski, prezes Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Katowicach.
• Zwraca też uwagę, że urzędy pracy nie mają pełnej wiedzy i trudno im prognozować potrzeby kadrowe na rynku pracy.
• Trzeba mieć też świadomość, że jest pewna grupa ludzi, którzy nie mają pracy i nie chcą tej pracy zdobyć – stwierdza Kwiatkowski.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Szkolenie w ZDZ nie gwarantuje pracy

PODZIEL SIĘ


Autor: Michał Wroński

www.pulshr.pl

8 gru 2016 7:52


O tym, jak szkolić z sensem i jak szybko reagować na potrzeby rynku pracy, rozmawiamy z Jackiem Kwiatkowskim, prezesem Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Katowicach.

Niedawno byłem świadkiem, jak dwóch prezydentów dużych miast skarżyło się, że mają u siebie bezrobotnych, którzy mają skończone po 20 różnego rodzaju szkoleń i nadal pozostają bezrobotnymi. Coś tu chyba z systemem szkoleń nie gra?

Dwadzieścia kursów to chyba przesada, bo to by oznaczało już jakąś patologię, ale znam przypadki, gdy trzy – cztery kursy ktoś zrobił i pracy nie znalazł. Chciałbym jednak podkreślić, że my szkolimy na zlecenie urzędów pracy i to one wybierają kierunek szkolenia. Jeśli mi każą szkolić np. kucharza, to ja szkolę kucharza. Kolejne ok. 15-20 tysięcy ludzi trafia do nas z zakładów pracy i wtedy to one wybierają kierunek kształcenia. I znowu – ja nie odpowiadam za to, co sobie zakład zażyczy. Urzędom pracy czasami staramy się coś wytłumaczyć. Mówimy: nie róbmy takich kursów, bo tego się robi na pęczki, a ludzie potrzebują czegoś innego.

W takim razie, jak kształcić z sensem? Bo ile razy można kogoś wysyłać na kurs, skoro nie przynosi to efektu?

Efektywność takich szkoleń nigdy nie jest 100-procentowa, natomiast spośród naszych bezrobotnych po kursach, których do 3 miesięcy możemy sprawdzić, ponad 60 procent uzyskuje pracę. Nie jestem natomiast w stanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego pozostała część tej pracy nie znajduje. Być może to kwestia wysokości płacy, jaką proponuje pracodawca. Może kwestia rodzaju umowy, a może kwestii konieczności dojazdu. Bo czasami są takie przypadki, gdy ktoś kończy kurs w jednym mieście, a praca jest w drugim i ta osoba stwierdza, że nie będzie dojeżdżać. Mimo wszystko jednak sytuacja się zmienia na lepsze, bo też zmieniło się nastawienie pracodawców, a zawsze decyduje ten, kto zamawia usługę szkoleniową.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA