Szkoła zawodowa po reformie. Co powinno się zmienić?

Zakończyła się zorganizowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej ogólnopolska debata o systemie oświaty „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel – Dobra zmiana”. 24 i 27 czerwca zostaną przedstawione wnioski płynące z dyskusji. Jakie zmiany mogą nastąpić w szkolnictwie zawodowym? Zapytaliśmy. M.in. najbardziej zainteresowanych absolwentami zawodówek, czyli rekruterów, HR-owców i pracodawców. Ale nie tylko.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Szkoła zawodowa po reformie. Co powinno się zmienić?

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

23 cze 2016 14:11


Choć fach w ręku daje większą szansę na znalezienie pracy po zakończeniu edukacji, to jednak młodzi wciąż niechętnie wybierają zawodówki. To z kolei przekłada się na liczbę kandydatów dostępnych na rynku pracy.

– Problem polega na tym, że wykwalifikowanych pracowników fizycznych jest bardzo mało. Szkolnictwo zawodowe nie jest tak powszechne, jak było to na początku lat 90. Musimy sprawić, by zawodówka była atrakcyjnym wyborem dla młodych – komentuje Andrzej Kubisiak z Work Service.

Jego słowa potwierdza Sebastian Popiel, członek zarządu People, który zwraca uwagę na nadpodaż magistrów. W efekcie nie ma zbyt wielu miejsc pracy dla nich. – Do tej pory funkcjonował mit wyższego wykształcenia. Jednak po ostatniej dekadzie ludzie zaczęli dostrzegać, że dyplom uczelni wyższej nie jest gwarancją zatrudnienia czy sukcesu. Dyplom przestał być biletem wstępu na rynek pracy – ocenia Popiel.

– Pamiętajmy też, że 80 proc. PKB generują małe i średnie przedsiębiorstwa, a nie korporacje wymagające dyplomów najlepszych uczelni. Dla nich bardzo często liczy się fach w ręku – wyjaśnia Popiel. – Trzeba pokazać, że zawodówka nie jest najgorszym wyborem – wręcz przeciwnie. Osoby, które zdobyły konkretny zawód, są najczęściej dużo bardziej niezależne od pracowników dużych korporacji. Mało tego, ktoś, kto jest naprawdę dobry w swoim fachu, może odnieść duży sukces często oceniany przez nowe pokolenia lepiej niż sukces menedżera w korporacji. Owszem, menedżer może pochwalić się wieloma dyplomami, dobrym wynagrodzeniem, ale zwykle nie będzie wyróżniać się na tle innych. Z kolei znakomity kucharz czy fryzjer mogą być indywidualnościami odnoszącymi sukcesy na wiele sposobów. Coraz częściej indywidualizm wkracza także na rynek pracy i jest ceniony – dodaje.

Konieczne wsparcie dla ucznia

Na problem z postrzeganiem szkół zawodowych zwróciła uwagę minister edukacji Anna Zalewska, według której konieczna jest zmiana nazwy "zawodówka", bo ma ona złe konotacje. – Moglibyśmy wydać dziesiątki milionów na kampanię z przystojnymi hydraulikami i pięknymi informatyczkami, ale nie uzyskalibyśmy oczekiwanego efektu – przekonywała w rozmowie z PAP.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.