Programowanie w szkole? Problemów coraz więcej

MEN chce kształcić informatyków, ale system nie jest do końca gotowy, by sprostać tak postawionemu wyzwaniu edukacyjnemu.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Programowanie w szkole? Problemów coraz więcej

PODZIEL SIĘ


Autor: GP

19 cze 2017 13:40


• Przy koniecznej do zapełnienia luce w kadrach informatycznych trzeba sięgnąć za granicę lub zreformować szkolenie programistów.

• W tej drugiej opcji szansę upatruje Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN).

• Są jednak przeszkody, które hamują rozwój nauki programowania w polskim systemie oświaty. Jednym z najbardziej widocznych jest brak stanowisk do pracy przy komputerach.

 

Wobec rosnącego zapotrzebowania na programistów Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) chce uczyć kodowania od samego początku edukacji. Przypomnijmy, że deficyt pracowników tego sektora jest tak bardzo odczuwalny, że właściwie jesteśmy w środku kryzysu zapotrzebowania na tę profesję.

Zgodnie z badaniami EY, o których więcej tutaj, to dopiero początek problemów branży.

Wraz z rosnącym zainteresowaniem inwestycjami w Polsce, będzie się rozwijał sektor informatyczny nad Wisłą i skala popytu na programistów będzie tylko rosła.

Czytaj też: Programiści nie muszą martwić się o pracę przez wiele lat

Pewnym rozwiązaniem jest sięganie po zagranicznych pracowników, ale to tylko część koniecznej kadry, która ma także swoje problemy. Pracowników zza granicy trzeba przygotować, przeszkolić do pracy w Polsce, często także sprowadzić na stałe a nawet biorąc pod uwagę te trudności, ich też będzie za mało. Stąd propozycja MEN, o której wspomnieliśmy wcześniej... tylko, że i ona natrafia na problemy.

Podpisane 14 lutego br. przez MEN nowe rozporządzenie w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej zakłada, że od września 2017 r. nauka elementów programowania będzie odbywać się od I klasy szkoły podstawowej. O jedną trzecią, z 210 do 280, zwiększy się też liczba godzin informatyki od IV klasy.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Praktyk 2017-06-19 22:19:08

Jak wygląda przykładowa pracownia szkolna? 6 z 10 komputerów pozyskanych w ramach projektu MEN/UE "Pracownia komputerowa w każdej szkole" z 2007 r. 4 niedziałające już komputery stacjonarne zostały zastąpione jeszcze starszymi, które powędrowały swego czasu do innych klas. 4 dodatkowe kupiła szkoła z własnych środków. 10 komputerów z 2008 r. Razem 24 stanowiska. Ponieważ stacje pochodzą z projektów UE każda pracownia (czyli 10 kompów) ma własne kable, własny switch, własną skrzynkę. Trwałość projektu wynosząca 5 lat już dawno się skończyła, można więc włożyć to do jednej skrzynki, ale nikomu się nie chce, a dyrektor się nie zna. Starsze komputery pracowały pod XP, nowsze pod Vistą. Żeby jakoś to ujednolicić nauczyciel zainstalował na każdej stacji Win 7, szkolny administrator zatrudniony przez burmistrza nie ma orientacji w licencjach, kodach itp. Działają nie za szybko, ale znośnie. Całość pracuje pod SBS 2003. Stoły i krzesełka połamane bo mają już 20 lat. Gniazdka i kable niekiedy nie łączą, więc nie zawsze każda stacja jest dostępna dla ucznia. Klawiatury zniszczone, myszki porozwalane i pokradzione. Szkoła jest podpięta do światłowodu, ale reszta okablowania w szkole i wi-fi zakładała firma przewodniczącego rady miejskiej, czyli kasa poszła, a sprzęt jest najtańszy, stąd dostęp do Internetu się rwie, często nie ma go wiele godzin, czy nawet tygodni. Szkolny administrator zatrudniony przez burmistrza naprawia, naprawia i naprawić nie może. E-Dziennik w praktyce nauczyciele uzupełniają w domu. Szkoła przez pół roku miała stronę internetową, obecnie nie ma. Szkolny administrator zatrudniony itd... Drukarki i ksero dostępne w sekretariacie, nauczyciele nie mają możliwości samodzielnego drukowania materiałów. Pieniądze na papier zbierane są od dzieci. Dokupiono kilka projektorów, są dwie tablice interaktywne służące za ekrany. Internet w pracowni, o ile jest, chroniony przez oprogramowanie zabezpieczające. Jednak uczniowie korzystają ze smartfonów przez szkolne wi-fi bez zabezpieczeń lub mają abonament komórkowy z Internetem. Szkoła nie ma kontroli nad tym co uczniowie tam oglądają. Są dwie godziny informatyki w cyklu, czyli 65 lekcji na całe gimnazjum. Często robione w ten sposób, że te dwie lekcje uczniowie mają w trzeciej albo w pierwszej klasie i potem już nic. W szkole o której mówię lekcje infy są na 6-7 godzinie, czyli uczniowie często zmywają się do domu z ostatniej lekcji. Program nauczania obejmuje podstawowe czynności wykonywane na komputerze, czyli pisanie w edytorze, liczenie w arkuszu, tworzenie prostych stron, liźnięcie baz danych i podstawy algorytmiki. Programowania jako takiego nie ma. Uczniowie wolą grać, o ile jest Internet. Nie ma dodatkowych zajęć, kółek, bo nie ma pieniędzy. Nie ma podziału na grupy, bo to dodatkowe koszty. Chcesz to pracuj, ale za darmo. Gmina nie dokłada ani grosza. Jak są środki unijne, to je pozyska, a że są na ocieplenie budynku, a nie na komputery, to gimnazjum jest ocieplone, ale sprzęt wygląda jak wyżej.