Pracownowników salonów urody kształci... sanepid

Pracownicy 1800 salonów urody z województwa śląskiego przejdą szkolenia prowadzone przez ekspertów z sanepidu.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Pracownowników salonów urody kształci... sanepid

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

21 lis 2014 9:20


Zakrojony na szeroką skalę projekt ma ograniczyć zakażenia krwiopochodne, do jakich może dojść u kosmetyczki czy fryzjera.

Jak poinformowała rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach Beata Kempa, wyniki ponad 3,6 tys. kontroli przeprowadzonych w 2013 r. przez sanepid w placówkach pielęgnacji urody na terenie województwa śląskiego są alarmujące.

W wielu salonach fryzjerskich, gabinetach kosmetycznych oraz studiach tatuażu i kolczykowania wciąż brakuje wiedzy na temat zakażeń krwiopochodnych, przestrzegania zasad higieny czy procedur dotyczących sterylizacji narzędzi oraz sprzętu.

Czytaj też: Schwarzkopf Professional przyucza młodych do zawodu fryzjera

"Zakłady fryzjerskie, gabinety kosmetyczne, studia tatuażu i piercingu, chociaż kojarzą się głównie z pielęgnacją ciała, powinny być traktowane jak typowe gabinety zabiegowe. Wielu właścicieli takich zakładów ma tego świadomość, ale niestety nie wszyscy. Tymczasem, gdy w grę wchodzą zabiegi związane z naruszeniem tkanek, ryzyko zakażenia chorobami krwiopochodnymi jest naprawdę wysokie" - powiedziała Beata Kempa.

Zagrożeniem mogą być bakterie, np. gronkowiec złocisty, paciorkowce ropotwórcze, grzyby, pasożyty, np. świerzbowiec ludzki, wesz, nużeńce, owsik ludzki, a także groźne wirusy jak HIV, HBV, czy HCV.

Ten ostatni, zwany cichym zabójcą, odpowiada za 1,4 mln zgonów rocznie na całym świecie. Wywołane przez wirusa HCV przewlekłe zapalenie wątroby typu C przez długi czas nie daje objawów, a może prowadzić do marskości wątroby oraz raka wątrobowokomórkowego i w konsekwencji do śmierci. W Polsce z HCV żyje około 200 tysięcy osób. Blisko 85 proc. z nich o tym nie wie.

Czytaj też: Koniec samowolki. Lekarze i m.in. fryzjerzy muszą zainstalować kasy fiskalne

Jak podkreślają eksperci sanepidu, do początku lat 90. największe ryzyko zakażenia wirusem niosła ze sobą transfuzja krwi. Obecnie do transmisji wirusa dochodzi najczęściej podczas zabiegów medycznych - nie tylko podczas dużych zabiegów operacyjnych, ale i drobnych - ambulatoryjnych oraz właśnie podczas procedur niemedycznych, które stają się coraz bardziej popularne, jak zabiegi kosmetyczne, tatuaże, kolczykowanie.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.