Ponad połowa studentów obawia się wejścia na rynek pracy

Gdzie młode osoby mają zdobyć konieczne doświadczenie, jeśli nikt nie chce ich zatrudnić? Mariusz Zamyłko, koordynator projektu „Mistrz i uczeń - model kształcenia praktycznego” uważa, że wyjściem z błędnego koła są studenckie staże i praktyki.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Ponad połowa studentów obawia się wejścia na rynek pracy

PODZIEL SIĘ


Autor: JP

29 wrz 2015 10:53


Według danych Wydziału Analiz i Statystyki Departamentu Rynku Pracy Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, w IV kwartale 2014 roku aktywnymi zawodowo pozostawało 56,3 proc. ludności w wieku 15 lat i więcej. Jak przyznają analitycy w raporcie "Sytuacja na rynku pracy osób młodych w 2014 roku:

– Wysoki poziom bierności zawodowej warunkowany jest przede wszystkim niską aktywnością młodzieży (33,1 proc.), co wynika z przedłużania wejścia na rynek pracy przez osoby młode z uwagi na kontynuowanie nauki. Co ciekawe, aktywność osób w wieku 25-34 lat wynosiła 86,1 proc., a w wieku 35-44 lat aż 87,5 proc..

Na pierwszy rzut oka przytoczone powyżej dane napawają optymizmem, ale i w tej beczce miodu jest łyżka dziegciu. Aż 25 proc. ludzi w wieku 20-24 lat pozostaje bez pracy. Dlaczego?

Wina leży po stronie pracodawców. Po pierwsze, często nie chcą oni zatrudniać osób, które mają małe doświadczenie. Nasuwa się jednak pytanie, gdzie mają je zdobywać, skoro nikt ich nie chce? Drugi powód to koszty pracy. Firmy nie chcą ponosić pozapłacowych kosztów pracy z tytułu angażu młodych osób.

Praktyczne kształcenie podczas studiów

O ile na drugi z opisanych aspektów młodzi ludzie nie mają wpływu - choć warto dodać, że eksperci szukają korzystnych rozwiązań - to na pierwszą z przyczyn już tak. Jak wynika z badania Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami, ponad połowa studentów obawia się wejścia na rynek pracy, natomiast jedna piąta uważa, że jest do tego źle przygotowana.

Dane budzą niepokój, ale trzeba przyznać, że wiele zależy od samych absolwentów. Mając na uwadze rosnące wymagania rynku pracy, warto wziąć sprawy w swoje ręce i już podczas studiów korzystać z licznych, dostępnych praktyk i staży.

– Nie bez powodu stawiamy na praktyczne kształcenie naszych studentów. Studia powinny rozwijać, a nie tylko dawać suchą wiedzę. Mniej teorii, a więcej umiejętności, które można wykorzystać w zawodowym życiu – tłumaczy mgr Mariusz Zamyłko, koordynator projektu „Mistrz i uczeń - model kształcenia praktycznego” z Collegium Mazovia Innowacyjnej Szkoły Wyższej.

Wiedza nie wystarczy

Nie da się ukryć, że wiele uczelni kształci jedynie teoretycznie, tymczasem większość pracodawców poszukuje absolwentów z doświadczeniem i wiedzą praktyczną. Młodzi ludzie chcą pracować, potrzebują jednak wsparcia. Pomocni mogą tu być doradcy zawodowi dostępni w Powiatowych Urzędach Pracy.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

3 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

instant 2016-01-01 15:16:50

ja się nie obawiam bo czego ? ;) jak się jest pewnym tego co się wie to nie ma problemu. ważne jest,żeby dostać się na dobry staż, czy miejsce gdzie nas nauczą jak pracować i co jest istotne, bo nie każde studia przygotowują do zawodu ;) w impelu tak jest właśnie. można dużo skorzystać na tym co tam robią, zobaczyć jak powinna działać firma, a zwłaszcza dział, który nas interesuje. chciałabym trafić do pracy w takiej firmie jak impel.

Aktywna studentka 2015-10-02 15:03:50

Problem polega nie na sytuacji na rynku pracy i czynnikach zewnętrznych, a leży w samych studentach. Bo jak się przez 5 albo więcej lat udaje, że się tylko studiuje i jeszcze opowiada się dookoła jakim to się jest zajętym i przemeczonym, to nic dziwnego. że potem nie można dostać pracy. Na pierwszych latach może jest ciężko się odnaleźć na uczelni, ale istnieje mnóstwo organizacji studenckich, dzięki którym można zdobyć pierwsze, nieco bardziej praktyczne doświadczenia i poznać starszych kolegów, którzy doradzą jak łatwiej przejść przez studia i wejść na rynek pracy. No i mają znajomości, albo firmy się do takich organizacji zgłaszają, szukając praktykantow/stażystów. Warto pójść na początek choćby na taką bezpłatna praktykę. Czasem się po niej zostaje, czasem kończy się samą rekomendacją. W pewnym momencie tych praktyk, staży, płatnych czy nie, robi się dłuższa lista. Student istnieje dla tych firm i jeśli się sprawdził, to może dostać później propozycje zatrudnienia albo zostać polecony, komuś kto akurat szuka pracowników, no ale do tego trzeba pokazać, że nawet jak się czegoś nie umie, to przynajmniej się chce coś zrobić, aby się nauczyć. Nikt normalny nie wymaga od studenta, że będzie tak w czymś dobry jak pracownik z 20-letnim stażem. Moim zdaniem tu nie ma co narzekać na uczelnię i pracodawców, a wziąć się za siebie. W momencie kiedy zostaje się magistrem, a w cv ma się tylko ukończone studia, nawet jeśli kończy się je ze średnią 5,0, dla większości jest już za późno na znalezienie zadowalającej ich pracy.

Kamil85 2015-09-30 14:46:38

Problem polega na tym, ze studenci i uczniowie oprocz samej nauki czesto zapominaja o dodatkowych umiejetnosciach. Studiowalem na WSPiA w Lublinie i niestety mielismy duzo studentow na roku, ktorzy niezbyt sie garneli do pracy. Studia oplacali im rodzice, a oni chcieli mieszkac w akademiku i ciagle imprezowac. Ja nie mialem problemu z odnalezieniem sie na rynku pracy. Pracowalem juz podczas studiow, podczas gdy moi znajomi w tym czasie imprezowali lub odsypiali melanze. Inna sprawa jest to, ze rynek pracy nie jest dostosowany do potrzeb społeczeństwa. Umowy istnieją fikcyjnie, na godzinę 5 zł często za ciężką pracę. Studenci nie boją się pracy. Boją się być wykorzystani.

REKLAMA