Podawał się za profesora, by wykorzystywać seksualnie studentki

6,5 roku spędzi w więzieniu ponad 70-letni obecnie Janusz K. Mężczyzna podając się za profesora wykorzystywał studentki pod pretekstem przeprowadzania badań antropologicznych. Wyrok nie jest prawomocny.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Podawał się za profesora, by wykorzystywać seksualnie studentki

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/JS

11 sty 2018 16:59


  • Sąd zobowiązał także mężczyznę do zapłaty zadośćuczynienia pokrzywdzonym kobietom w kwocie od 500 do 2,5 tys. zł.
  • Wyrok sądu nie jest prawomocny.
  • Jak informowały lokalne media, mężczyzna prowadził swoje "badania" znacznie dłużej. Jedna z przesłuchanych kobiet opisała swoją historię, która miała miejsce w 1975 roku.

Proces Janusza K. toczył się przed poznańskim sądem rejonowym od kwietnia ub. roku. Ze względu na charakter sprawy, został on jednak utajniony na wniosek prokuratury.

Akt oskarżenia dotyczył 14 przestępstw. Ponad 70-letni obecnie Janusz K. podawał się za pracownika naukowego poznańskiego uniwersytetu i miał prosić studentki o pomoc w "badaniu antropologicznym". Kobietom, które zgodziły się na badania, przylepiał do ciała mokre karteczki, nakłaniał też je do czynności seksualnych. Według ustaleń śledczych, zdarzenia miały miejsce na terenie różnych uczelni w Poznaniu.

W trakcie śledztwa ustalono, że oskarżony siedem razy doprowadził kobiety do "innej czynności seksualnej", sześć razy usiłował do niej doprowadzić, w jednym przypadku dopuścił się gwałtu. Czyny, które obejmuje akt oskarżenia, miały miejsce w okresie od 2004 do 2015 r.

Janusz K. nie przyznawał się do winy. Mimo że groziła mu kara nawet 12 lat więzienia, sąd zdecydował że Janusz K. spędzi w więzieniu 6,5 roku.

Sędzia Agata Trzcińska uzasadniając wyrok podkreśliła, że "krzywda, jaką te osoby doznały, była ogromna".

"Oskarżony swoim zachowaniem ingerował w możliwość podjęcia przez każdą z tych osób decyzji, co do podejmowania zachowań seksualnych i ich wolności seksualnej. Wykorzystał naiwność tych osób. Większość pokrzywdzonych były to młode studentki, które dopiero rozpoczynały naukę na wyższych uczelniach, tym samym - to poczucie krzywdy było tym większe, że nastąpiło na samym początku ich nowego etapu w życiu" - mówiła sędzia.

Jak dodała, pokrzywdzone "nie były jeszcze zorientowane co do tego, jak funkcjonuje uczelnia. Powoływanie się na tytuł profesorski wzmagało to, że te pokrzywdzone ufały oskarżonemu, nie miały żadnych wątpliwości przystępując do tych badań, przekonane, że faktycznie biorą udział w jakiś ważnych badaniach naukowych. Natomiast nie rezygnowały, w większości, w tych sytuacjach, kiedy dochodziło do dokonania czynu z art. 197 par.2 kk, właśnie ze względu na strach i konsekwencje odmowy wykonania tych czynności profesorowi".

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.