Na szkolenie do Disneylandu

Myszka Miki, Pies Pluto, Kaczor Donald. Czy trzeba ich przedstawiać? Bajkowy świat Walta Disneya zna chyba każdy. Ale o tym, że w Disneylandzie można zostać studentem Instytutu Walta Disneya wie niewielu.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Na szkolenie do Disneylandu

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

6 mar 2013 8:01


Pierwszy park rozrywki Walt Disney stworzył ponad 60 lat temu w Kalifornii. Po nim powstawały kolejne - na Florydzie, w Japonii i we Francji.

To nie tylko miejsce szaleństw dla dzieci i dorosłych. W swoich parkach Disney stworzył własne centrum szkoleniowe - na początku dla pracowników Disneylandów, a od lat 90. szkolące również zewnętrzne przedsiębiorstwa.

Bajkowy uniwersytet

Dziś Instytut Disneya prowadzi w swoich resortach najefektywniejsze na świecie szkolenia biznesowe, podczas których wskazuje drogę do sukcesu. Wśród jego klientów znajdują się firmy plasujące się na liście „Fortune 500" - największych amerykańskich firm, klasyfikowanych według przychodów.

Nic dziwnego, że chcą czerpać z myśli Walta Disneya - człowieka, któremu na bajkach udało się zbudować imperium biznesowe.

- Podczas szkolenia w Disneylandzie na Florydzie dowiedziałam się, jak świadczyć usługi najwyższej jakości - mówi Agnieszka Kobeszko, Global Service Agent z United Airlines. - Szkolenie nosiło nazwę „Create the magic" i miało wyzwolić nas ze sztampowego myślenia, pobudzić do podejmowania kreatywnych działań w pracy - dodaje.

* „Bumping the lamp" - w 1988 r. wytwórnia Walta Disneya wypuściła film „Who Framed Roger Rabbit?". W filmie jest scena, kiedy detektyw - grany przez Boba Hoskinsa - wchodzi do zaciemnionego pomieszczenia ze schwytanym, kreskówkowym królikiem i uderza głową w zwisającą z sufitu lampę. Ta zaczyna się kołysać, oświetlać pomieszczenie i rzucać cień. W pierwszej wersji filmu cień i światło rzucane przez lampę nie padało na animowanego królika. Po jakimś czasie Disney zadecydował, że to niedociągnięcie może zostać zauważone przez widzów, więc postanowił poświęcić na to czas i środki, by dopracować ten szczegół.

„Bump the lamp" w biznesie oznacza dodatkowy wysiłek wynikający z dbałości o szczegóły, ale przynoszący sukces. Disney wierzył, że rozbudzanie kreatywności i dumy w pracownikach sprawi, że klienci będą do nich wracać. Przepełnione parki rozrywki i liczba widzów disneyowskiego kina są tego najlepszym dowodem.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA