Likwidacja gimnazjum, Kluzik-Rostkowska: Część nauczycieli straci pracę bezpowrotnie

- Pani minister czaruje rzeczywistość - mówi Joanna Kluzik – Rostkowska, szefowa edukacji w rządach Donalda Tuska i Ewy Kopacz. - Trzeba brać pod uwagę, że część nauczycieli gimnazjalnych straci pracę bezpowrotnie.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Likwidacja gimnazjum, Kluzik-Rostkowska: Część nauczycieli straci pracę bezpowrotnie

PODZIEL SIĘ


Autor: Portalsamorzadowy.pl (Włodzimierz Kaleta)/AT

www.portalsamorzadowy.pl

30 cze 2016 15:33



Joanna Kluzik – Rostkowska uważa podstawowe zmiany w edukacji przedstawione przez minister Annę Zalewską za drogę z złym kierunku.

- Jeśli mówimy o zamianie zasadniczej, czyli powrocie do szkoły powszechnej i 4-letniego liceum, to nasuwa się podstawowe pytanie, po co wprowadzono te zmiany? Jaki jest ich merytoryczny sens? Nie widzę żadnego powodu tych zmian oprócz sentymentalnego powrotu do systemu oświaty z głębokiego PRL-u - wyjaśnia.

Według byłej szefowej MEN problem będzie także z zapewnieniem pracy nauczycielom po likwidacji gimnazjów.

- Pani minister Anna Zalewska mówi, że będą inne funkcje dla nauczycieli w szkole, w inny sposób zagospodarowane zostaną ich umiejętności, ale po pierwsze bez wiedzy o konkretnych źródłach finansowania tych działań nie ma o czym gadać. Po drugie zaś, nie sposób przy tak szalonym tempie nieprzemyślanych zmian nie wytracić po drodze iluś tam pedagogów – twierdzi Kluzik – Rostkowska.

Czytaj też: Reforma oświaty pozbawi nauczycieli pracy?

- Pani minister rzeczywistość czaruje w tym temacie już od kilku miesięcy. Minister nieodmiennie deklaruje, że z powodu cofnięcia 6-latków do przedszkoli nauczyciele nie stracą pracy. Ale rzeczywistość jest inna. ZNP wyliczyło, że w najbliższych miesiącach powinno odejść ze szkół ponad 7 tys. osób. Jest niż demograficzny więc nauczycieli potrzebujemy coraz mniej - dodaje.

Jak wyjaśnia jeśli znikną gimnazja, to nauczyciele gimnazjalni powinni być rozdysponowani do szkoły podstawowej oraz liceów.

- Tylko, że w wielu szkołach już dziś nie każdy nauczyciel pracuje w pełnym wymiarze godzin. Jeśli będzie to możliwe dyrektor najpierw będzie dokładał godzin tym nauczycielom, których ma. Dopiero potem będzie sięgał po pedagogów, którzy znaleźli się na rynku w wyniku utraty pracy - mówi była minister edukacji.

Cały artykuł czytaj tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

2 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

yxyxyx 2016-07-03 12:09:03

Nauczyciele chcą utrzymania gimnazjów, bo się boją utraty pracy, dobo uczniów ich mało interesuje.

Staszek 2016-07-02 14:04:25

U syna w jednej szkole (podstawowa +gimnazjum) były dwie dyrektorki, dwie księgowe, dwie sekretarki. Synowie są już po liceach, ale koszmarny widok szkolnictwa mam cały czas przed oczami. Chodziłem ok. 20 lat na wywiadówki i ręce mi opadały jak tam szedłem. Totalna niemoc nauczycieli, którzy wiecznie zasłaniali się brakiem czasu, lub programem narzuconym od górnie. Ogromne braki w nauczaniu mogą ocenić wykładowcy na uczelniach. Oni widzą z jakimi brakami przychodzą uczniowie. Na uczelniach technicznych np okazuje się, że uczniowie w życiu nie rozwiązywali zadania z fizyki. Nauczyciele już na pierwszej wywiadówce mówili do rodziców, że jak myślimy o studiach dla naszych pociech to musimy załatwić im korepetycje bo szkoła nie nauczy. Szkolnictwo za PO było skandaliczne. Mam nadzieję że Pani Zalewska to zmieni. Ta Pani sprawia wrażenie mądrej i rozsądnej. Nie ma porównania z Kluzik. Nie mam w tym interesu, bo dzieci już nie mam w wieku szkolnym, ale kiedyś może skorzystają na tym nasze wnuki.