Kto najlepiej uczy miękkich kompetencji

Po co czytać „Dziady”, jeśli się chce zostać ekonomistą? Bo lektury uczą i rozwijają miękkie kompetencje, a pracodawcy ich wymagają od kandydatów do pracy.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Kto najlepiej uczy miękkich kompetencji

PODZIEL SIĘ


Autor: Grażyna Kuryłło

17 cze 2013 8:00


Nowa filozofia kształcenia zawodowego żegna się ze światem skostniałych zawodów, zbyt tradycyjnie rozumianych.

- Stawiamy na portfel umiejętności, kwalifikacji i kompetencji, z którego można skonfigurować różne zawody. Formuła ta pozwala pracodawcom wejść na etapie kształcenia do szkół zawodowych i powiedzieć: „potrzebuję takiego i takiego modułu" - tłumaczy Michał Federowicz, dyrektor Instytutu Badań Edukacyjnych.

Dodaje, że w szkolnictwie zawodowym, które kształci bezpośrednio na rynek pracy najważniejsze są kompetencje pozwalające absolwentowi elastycznie reagować na oferty pracy, choć wiedza nie przestaje być najważniejsza.

Czego w takim razie oczekują od kandydatów do pracy pracodawcy?

Okazuje się, że niezależnie od tego, na jakie stanowiska szukają kandydatów, są to przede wszystkim: wiedza, praca zespołowa, odpowiedzialność, samodzielność, kreatywność i komunikatywność.

- Przebadaliśmy 941 dużych i średnich firm. Pytaliśmy, jakich uniwersalnych cech oczekują od pracowników. Nie są sprofilowane na potrzeby konkretnego pracodawcy. Chodziło o szerszą perspektywę - tłumaczy dr Łukasz Sienkiewicz ze Szkoły Głównej Handlowej i Instytutu Badań Edukacyjnych.

Podkreśla, że należy w tym wykazie docenić wagę kompetencji miękkich.

- A te w dużej mierze zależą od kształtowania wiedzy szkolnej, na przykład na lekcji języka polskiego - uważa dr Sienkiewicz.

Zgadza się z nim prof. Anna Janus-Sitarz z Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, choć przyznaje, że teraz najczęściej słyszy się od uczniów: po co mi „Dziady" czy „Lalka", jeśli idę na ekonomię.

Pani profesor po analizie kilku raportów o kompetencjach miękkich, przyznaje, że na przykład empatię można w sobie rozwinąć właściwie wyłącznie dzięki literaturze, analizując postawy bohaterów literackich.

- Także kompetencję międzykulturową, bo w dzisiejszych klasach są emigranci, reemigranci i migranci. Wykształca się umiejętność współpracy z ludźmi, którzy mówią nie tylko innym językiem, ale też pochodzą z innych kultur. Zróżnicowanie to jest motorem innowacyjności i rozwoju - uważa prof. Anna Janus-Sitarz.

Według niej także m.in. dobrej współpracy wirtualnej, która jest umiejętnością przyszłości, bo większość zawodów i zajęć przeniesie się do wirtualu, można się nauczyć na lekcjach polskiego.

Współpraca wirtualna wymagać będzie tych samych umiejętności co praca w realu. Również trzeba będzie utrzymać dobre stosunki z ludźmi mimo braku fizycznego kontaktu.

- Tylko na lekcji polskiego kształci się świadomość tego, jak ważne są relacje interpersonalne, jak te dobre relacje tworzyć i w jakiej mierze służy temu dobra, rzeczowa komunikacja - podkreśla prof. Anna Janus-Sitarz.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.