Krakowska kuźnia talentów

Według różnych szacunków w kraju brakuje kilkadziesiąt tysięcy wykwalifikowanych inżynierów. Dlatego zawodowe szkoły wyższe, takie jak Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, na brak chętnych nie narzekają.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Krakowska kuźnia talentów

PODZIEL SIĘ


Autor: Damian Baran

5 mar 2013 8:00


Czy tak będzie zawsze? - Musiałbym być futurologiem, żeby przewidzieć, co się stanie za 10 czy 15 lat. Pozostawiam tę kwestę ekonomistom i demografom. Na razie kandydatów mamy bardzo dużo - mówi Bartosz Dembiński, rzecznik prasowy Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie.

Uczelnia uchodzi za kuźnię talentów. Studenci kształcą się na 54 kierunkach i 200 specjalnościach. Wśród nich jest wiele unikatowych, jak na przykład Wydział Odlewnictwa czy Wydział Inżynierii Materiałowej i Ceramiki - dla przykładu: drugi z tych wydziałów ma podpisanych ponad 50 umów z firmami z branż: medycznej, ceramicznej i chemii budowlanej.

- Współpracujemy z czołowymi firmami, zaczynając od IT, a na przemyśle ciężkim kończąc - wymienia Dembiński. - Zysk jest obustronny. Doktoranci i studenci odbywają staże i dostają szansę na zatrudnienie, a firmy prowadzą z naszymi naukowcami badania. Wyłapują największe talenty. Coraz więcej przedsiębiorstw funduje także stypendia naszym najlepszym studentom.

AGH ma w sumie ponad 270 umów zawartych z pracodawcami. Niemal codziennie władze uczelni spotykają się z przedstawicielami firm, które mają kolejne propozycje współpracy. Firmy rekrutują tak wielu pracowników spośród absolwentów AGH, bo nie ma w Polsce innych uczelni kształcących na przykład wiertników albo specjalistów ds. odlewnictwa. Dobrze działa Centrum Karier. Dostaje codziennie kilkanaście ofert.

- Nie uruchamiamy nowych kierunków czy specjalności, bo pracodawca tak sobie nagle wymyślił. Jesteśmy jednak z nimi w stałym kontakcie. Oni nam doradzają, a my na tej podstawie modyfikujemy program nauczania i liczbę przyjęć - mówi rzecznik AGH.

Podaje za przykład inżynierię biomedyczną. Kierunek trudny, bardzo specjalistyczny. Na roku jest zazwyczaj tylko kilkadziesiąt osób.

- Wiemy, że ta branża bardzo dynamicznie rozwija się w Polsce, ale w najbliższych latach nie potrzeba setek absolwentów - tłumaczy rzecznik. - Dlatego zmieniamy liczbę przyjęć.

Według różnych szacunków w kraju brakuje kilkadziesiąt tysięcy wykwalifikowanych inżynierów. Młodzi ludzie to wiedzą. Dlatego od pięciu lat AGH ma coraz więcej kandydatów.

- W Krakowie są świetnie wykwalifikowani absolwenci - informatycy czy programiści. Pracodawcy wiedzą, że tutaj jest kapitał ludzki potrzebny im do rozwoju swoich oddziałów czy założenia przedsiębiorstwa - mówi rzecznik AGH.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA