EEC 2016, Whittaker: Nauczcie dzieci programować, by miały wpływ na przyszłość

- Ostatni człowiek na ziemi mający wpływ na cokolwiek będzie programistą - tak 
James Whittaker z Microsoftu przedstawił swoją wizję przyszłości na Europejskim Kongresie Gospodarczym. Według niego, jedynymi osobami, które mają na nią wpływ są programiści.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

EEC 2016, Whittaker: Nauczcie dzieci programować, by miały wpływ na przyszłość

PODZIEL SIĘ


Autor: JP

18 maj 2016 18:08


- Pytanie, czy przyszłość jest dobra, czy zła, nie ma znaczenia. Ona nadchodzi. Będą nią inteligentne maszyny, rozwiązujące każdy problem człowieka. Nie zastanawiamy się, czy telefon będzie dla nas dobry czy zły. Patrzymy na niego i myślimy „chcę to” - powiedział James Whittaker, distinguished technical evangelist z Microsoftu podczas swojego wystąpienia pt. Internet rzeczy i era maszyn na Europejskim Kongresie Gospodarczym.

- Nie mamy wyboru na temat przyszłości. Deweloperzy oprogramowania mają. To oni wprowadzają nowe funkcje w życie. Chcecie, żeby wasze dzieci miały wpływ na swoją przyszłość? Niech nauczą się programować. Ostatni człowiek na ziemi mający wpływ na cokolwiek będzie programistą - stwierdził.

Jego zdaniem w przyszłości dystrybucja pieniędzy będzie zależała od osób dodających wartość do ekosystemu.

Czytaj też: Pracowników wkrótce zastąpią maszyny

- Tymi osobami będą programiści, nie sprzedawcy. W przyszłości maszyny będą bezpośrednio łączyć producentów z klientami bez żadnych pośredników. Bo jak stworzyć reklamę dla maszyny? Wcale nie tworzyć - wyjaśnił przedstawiciel Microsoftu.

Na pytanie o człowieczeństwo odpowiedział jednak optymistycznym akcentem:

- Przecież to ono jest najważniejsze w naszym życiu. Kiedy maszyny przejmą już nasze życia, być może wtedy właśnie je odzyskamy.

Artykuł powstał podczas panelu "Digitalizacja gospodarki" na Europejskim Kongresie Gospodarczym.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

altru 2016-05-26 12:09:28

Rzeczywistość wygląda tak: w programie nauczania informatyki w gimnazjum nie ma programowania, są podstawy algorytmiki. 15 lat temu dyrektorka dokładała godzinę informatyki do arkusza organizacyjnego szkoły. Dzięki temu była jedna godzina informatyki w każdej klasie (trzy godziny w cyklu, razem ok. 110 godzin). Uczniowie chociaż przez jeden semestr uczyli się układania algorytmów. MEN wymaga dwóch godzin w cyklu (65 godzin na całe gimnazjum), a samorząd oszczędza, więc teraz nie dokłada, uczniowie w pierwszej klasie (lub w trzeciej) w ogóle informatyki nie mają. W obecnym rozkładzie programu nauczania na algorytmikę przypadają... 4 lekcje. I to wszystko. Na dodatek są to zazwyczaj ostatnie lekcje, które przypadają na maj/czerwiec, co praktycznie z powodu absencji uczniów wyklucza jakikolwiek sens tych lekcji. Pracownia jest zajęta przez 6 godzin w tygodniu, czyli 4 dni stoi pusta (plus sobota i niedziela). Bardzo łatwo jest mówić "uczcie programowania", bardzo łatwo jest zmienić podstawę programową z informatyki, ale do tego wszystkiego potrzebne są pieniądze. Jak przekonać organ prowadzący, żeby zamiast pomnika dał pieniądze na dodatkowe lekcje? Za pomnik ludzie na wójta zagłosują, za lekcje programowania nie. Najlepiej żeby nauczyciel pracował za darmo, a jak odniesie sukces, to na stronie urzędu od razu będą zdjęcia i artykuły. Dla uczniów też te lekcje muszą być obowiązkowe, bo jak pokazały godziny karciane, jeśli zajęcia są dobrowolne, to po co na nie chodzić.