Doktorat za pracę wdrożeniową? Takie rozwiązanie chce wprowadzić resort nauki

• Resort nauki planuje wprowadzenie programu, dzięki któremu doktorat można będzie uzyskać za pracę wdrożeniową.
• Doktorant zatrudniony w przedsiębiorstwie pracowałby nad swoim doktoratem w jednostce naukowej, otrzymując stypendium w wysokości prawie 2,5 tys. zł.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Doktorat za pracę wdrożeniową? Takie rozwiązanie chce wprowadzić resort nauki

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

14 paź 2016 12:42


- Poszukujemy mechanizmów, które w sposób trwały będą wiązały środowisko naukowe ze środowiskiem gospodarczym - powiedział w piątek wiceminister nauki Piotr Dardziński, prezentując program doktoratów wdrożeniowych na konferencji prasowej w Warszawie.

- Osoby, które zastanawiają się nad karierą naukową, często stają przed dylematem: czy zostaną na uczelni i będą poświęcać się swojej pasji, czy przejdą do biznesu, będą zarabiały więcej, ale nie będą naukowcami. Chcieliśmy ten dylemat zlikwidować, wytworzyć sytuację, w której będą mogły robić jedno i drugie - mówił wiceminister nauki.

Doktoraty wdrożeniowe

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwo Wyższego przygotowało więc program doktoratów wdrożeniowych. Doktoraty tego typu mają na celu rozwiązanie konkretnego problemu przedsiębiorcy. Prowadzone są w systemie dualnym, co oznacza, że doktorant pracuje nad rozprawą w jednostce naukowej i w przedsiębiorstwie.

- Doktorant byłby zatrudniony na pełny etat w przedsiębiorstwie. Program doktoratu będzie jednak realizowany w jednostce naukowej. Od nas doktorant dostaje stypendium: 2 tys. 450 zł, przy czym pracodawca powinien mu wypłacić co najmniej pensję minimalną" - zapowiedział wiceminister nauki.

Dodatkowo - jak powiedział Dardziński - pracodawca będzie miał możliwość odliczenia 50 proc. kosztów zatrudnienia od podstawy opodatkowania.

- Jakie są korzyści dla przedsiębiorcy? Po pierwsze zatrudnia sobie wykwalifikowanego pracownika. Po drugie dostanie od nas środki, aby ten wykwalifikowany pracownik był jeszcze bardziej usatysfakcjonowany finansowo. Po trzecie ustala agendę badawczą, która jest dla niego interesująca, a koszty całego procesu będzie mógł w dużym stopniu odliczyć sobie od podatku - wyliczał wiceminister nauki.

Jednostka naukowa, nadzorująca proces pisania doktoratu, będzie zaś otrzymywała zryczałtowaną dotację na pokrycie kosztów wykorzystania aparatury badawczej. - Przewidujemy, że w większości przypadków badania nie będą prowadzone w przedsiębiorstwie, ale na uczelniach. Ponieważ to one będą ponosiły koszty, to my te koszty chcemy rekompensować - mówił Dardziński.

Program dla 500 osób rocznie

Resort nauki planuje, że z programu mogłoby skorzystać maksymalnie 500 osób rocznie. - To bardzo ambitna liczba. Liczymy na to, że wskaźnik obrony tych doktoratów będzie wysoki - zaznaczył Dardziński.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

yxyxyx 2016-10-14 18:25:45

Coś mi się wydaje, że dzięki temu będzie taka nadprodukcja doktorów, jak magistrów.

REKLAMA