Birma: Rozgromiono protest studentów, zatrzymano dziennikarzy

Podczas demonstracji studentów w Birmie zatrzymano co najmniej 70 osób, które sprzeciwiały się reformie edukacji, uznawanej przez nich za niedemokratyczną. Policjanci pobili studentów, mnichów i dziennikarzy.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Birma: Rozgromiono protest studentów, zatrzymano dziennikarzy

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

10 mar 2015 15:35


Ok. 200 studentów i ich zwolenników od kilku tygodni maszerowało z Mandalaj, w środkowej Birmie, do handlowej stolicy kraju, Rangunu. Tydzień temu policja otoczyła ich w Letpadan, ok. 140 km od Rangunu. Funkcjonariusze zapewniali, że we wtorek umożliwią demonstrantom kontynuowanie marszu, ale porozumienie się załamało.

Dzisiaj zatrzymano ok. 70 działaczy, w tym studentów, którzy próbowali sforsować kordon policji - powiedziało źródło policyjne, cytowane przez agencję AFP. Organizatorzy poinformowali z kolei o ok. stu zatrzymanych.

- Podczas rozbijania demonstracji niektóre osoby zostały ranne i przewiezione do szpitali - dodało źródło. Według agencji AP policjanci pobili demonstrantów pałkami i obrzucali ich kamieniami.

Funkcjonariusze weszli nawet do położonego w pobliżu miejsca protestu buddyjskiego klasztoru, w którym schroniła się część demonstrantów.

Czytaj też: Oburzeni studenci protestują. Nie są w stanie spłacić długów za studia

Protesty przeciwko reformie edukacji rozpoczęły się w listopadzie 2014 r. Zgodnie z nowymi przepisami o polityce edukacyjnej i programie nauczania decydują głównie ministrowie, co według krytyków podważa autonomię uniwersytetów. Demonstranci domagają się wprowadzenia zmian w reformie, w tym decentralizacji systemu oświaty, możliwości tworzenia związków zawodowych i nauczania w językach licznych mniejszości etnicznych.

Birmańskie władze obawiają się protestów w Rangunie, bo w przeszłości miasto to było miejscem wielu studenckich demonstracji. W 1988 roku, gdy krajem rządziła junta, to właśnie takie demonstracje dały początek prodemokratycznemu ruchowi, który rozprzestrzenił się na cały kraj, a następnie został brutalnie stłumiony przez wojskowe władze.

W 2011 roku rządzący Birmą od 1962 roku wojskowi przekazali formalnie władzę popieranej przez nich administracji cywilnej, która wprowadziła liczne reformy. Jednak nowy rząd zmaga się z konsekwencjami wprowadzenia wolności słowa. Od objęcia władzy aresztowano setki ludzi, którzy w pokojowy sposób wyrażali swe poglądy - pisze AP.

Unijna delegacja, która szkoli birmańską policję w radzeniu sobie z tłumem, wyraziła ubolewanie "z powodu użycia siły przeciwko pokojowym demonstrantom".

Tymczasowa Birmańska Rada Prasowa poinformowała, że złoży skargę w tej sprawie. Stanowczo potępiła zatrzymanie dziennikarzy i wezwała do ich uwolnienia, ale nie poinformowała, o ile osób chodzi.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA