Ten projekt rozwija, uczy empatii i integruje. Czy tak się robi niesztampowy CSR?

– Nie jest to typowy wolontariat, który trwa parę dni i się kończy. Projekt wymaga poświęcenia, dużo wolnego czasu i silnej motywacji – o pomysłach działań CSR opowiada Karolina Długosz z Capgemini.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Ten projekt rozwija, uczy empatii i integruje. Czy tak się robi niesztampowy CSR?

PODZIEL SIĘ


Autor: Anna Goc

3 paź 2013 8:01


Skąd pomysł, by po pracy pracownicy korporacji wcielali się w role Czerwonego Kapturka i wilka?

Karolina Długosz, Communications and CSR Lead w Capgemini Polska: Taką akcję zaproponowaliśmy pięć lat temu krakowskiemu Stowarzyszeniu Siemacha. Chcieliśmy - i my, i Siemacha - stworzyć niebanalny, ciekawy i inspirujący projekt na rzecz podopiecznych stowarzyszenia. I wtedy pojawił się pomysł spektaklu teatralnego.

Nasi pracownicy w ramach wolontariatu postanowili przygotować przedstawienie, które będą odgrywać przez trzy dni przed Bożym Narodzeniem. Dochód ze sprzedaży biletów i kwesty organizowanej po spektaklu zostaje przekazany podopiecznym stowarzyszenia z okazji zbliżających się świąt.

Pomysł przyjął się w firmie?

- I to jak! Gramy już pięć lat, co roku inny spektakl. Na widowni zasiadają nie tylko podopieczni Siemachy i pracownicy firmy z rodzinami, ale także przedstawiciele naszych firm partnerskich. Jak się okazało, cieszy się także dużą popularnością wśród przedstawicieli krakowskich firm i mieszkańców miasta, którzy chętnie kupują bilety i po spektaklu zasilają finansowo zbiórkę pieniędzy.

Pomysł na niesztampowy CSR spodobał się także współpracującym z nami artystom. Co roku nad pracą grupy naszych pracowników-aktorów czuwa profesjonalny reżyser. Wszyscy aktorzy na co dzień pracują w Capgemini, a dopiero po pracy uczestniczą w próbach i w przygotowaniach.

Jak zaangażowanie w projekt przekłada się na ich pracę?

- Mogłoby się wydawać, że są zmęczeni po zakończeniu pracy oraz codziennych, kilkugodzinnych próbach wieczornych, które trwają od września do grudnia. Owszem, zmęczenie się pojawia, ale zdecydowanie wygrywa z nim entuzjazm towarzyszący przygotowaniom.

Powtórzę za inicjatorką projektu i osobą, która gra w spektaklu od początku - Katarzyną Żołną - ten projekt rozwija, uczy empatii, integruje i otwiera, ponieważ pracownicy-aktorzy na próbach często stają się brzydcy i śmieszni, grubi i niezgrabni - najważniejsze jest to, że tworzy się prawdziwy zespół, w którym nikt tych cech nie wykorzystuje przeciw sobie, nikt się nie ocenia przez pryzmat jakichś nieumiejętności czy braków, każdy może liczyć na każdego

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.